Ataki w domu

W niedzielę 23 maja 1982 roku 20-letnia Michele Maday usłyszała pukanie do drzwi swojego mieszkania w Houston. Gdy otworzyła drzwi zobaczyła podejrzanie wyglądającego mężczyznę. Nie zdążyła zareagować, gdy mężczyzna nagle ją zaatakował. Uderzył ją i zaczął dusić do czasu aż straciła przytomność. Gdy leżała na podłodze, mężczyzna wszedł do łazienki i napełnił wannę wodą. Podniósł nieprzytomną dziewczynę i utopił ją w wannie. Po chwili wyszedł z mieszkania.
Morderca później przyznał się, że nie czuł żadnych emocji odbierając życie tej niewinnej kobiecie. Jedyne czego się bał, to że zostanie złapany.
21-letnia Lori Lister wyszła z mieszkania swojego chłopaka i samochodem wróciła do domu, również w Houston. Zostawiła samochód na parkingu i zaczęła iść w stronę swojego domu. Nie podejrzewała, że ktoś ją obserwuje. Gdy wyjęła z torebki klucze i zbliżała się do drzwi, nagle pojawił się mężczyzna w czerwonej bluzie z kapturem. Od razu ją zaatakował. Zaczął ją dusić i prawie straciła przytomność. W myślach modliła się żeby przeżyć tę napaść. Gdzieś tam w środku czuła, że umrze. Ostatkiem sił udało jej się cicho krzyknąć. Sąsiedzi usłyszeli ten stłumiony okrzyk i wezwali policję. W międzyczasie mężczyzna w czerwonej bluzie wciągnął pół przytomną Lori do jej mieszkania. W środku natrafił na jej współlokatorkę, 18-letnią Melindę Aguilar. Napastnik wyjął nóż i zagroził dziewczynie, że poderżnie jej gardło, jeśli tylko wyda z siebie jakikolwiek dźwięk. Napastnik zaczął ją dusić i dziewczyna szybko straciła przytomność. Przynajmniej tak to wyglądało.
Mężczyzna wyjął z szafy kilka cienkich pasków i związał nimi ręce Melindy. Położył ją na łóżku. Następnie w ten sam sposób związał ręce i nogi Lori. Był bardzo podekscytowany tym, że udało mu się kontrolować obie kobiety. Z radości podskakiwał i klaskał w dłonie. Po chwili poszedł do łazienki i zaczął napełniać wannę wodą. W tym czasie Melinda podniosła się z łóżka i udało się jej wyskoczyć przez balkon na zewnątrz. Zaczęła krzyczeć i wzywać pomocy, miała nadzieję, że uda się uratować jej koleżankę.
Chwilę później przyjechała policja. Mężczyzna usłyszał syreny i próbował uciekać. Policjanci zatrzymali go na dziedzińcu przed domem. Policja przyjechała w ostatniej chwili, Lori była już częściowo wsadzona do wanny pełnej wody. Udało jej się uniknąć śmierci.
Niedoszłym mordercą okazał się 29-letni mechanik z Houston, Carl „Coral” Eugene Watts. Gdy policjanci zapytali go, dlaczego chciał zabić te kobiety, powiedział, że „miały złe oczy” i „chciał uwolnić ich dusze”. Podczas dalszych wstrząsających przesłuchań ustalono, że Carl Watts mógł mieć na swoim koncie około 80 ofiar. Watts powiedział, że jeśli kiedykolwiek zostanie wypuszczony z więzienia to na pewno zabije ponownie. Już dawno stracił kontrolę nad swoim zachowaniem i tylko zabijanie sprawiało mu przyjemność.

Kiepskie początki

Na początku lat 50-tych Richard Watts poślubił swoją młodszą narzeczoną, Dorothy Mae Young. Oboje mieszkali przez jakiś czas w Coalwood w Wirginii Zachodniej. Później przenieśli się do Killeen w Teksasie. Richard dostał tam przydział z wojska. Stacjonował w bazie Fort Hood Army Base. 7 listopada 1953 roku na świat przyszło ich pierwsze dziecko, Carl Eugene Watts. Kilka dni po jego narodzeniu ponownie wrócili do rodzinnego Coalwood. Rok później urodziła się siostra Carla, Sharon.
Richard i Dorothy nie byli szczęśliwym małżeństwem i rozwiedli się w 1955 roku. Po rozwodzie Dorothy i dzieci przenieśli się do Inkster w stanie Michigan. Znalazła tam pracę jako nauczycielka plastyki w szkole średniej. Dorothy, Carl i Sharon często odwiedzali swoją rodzinę w Coalwood. Tam właśnie, na polach otaczających dom babci, mały Carl nauczył się polować na króliki i zdejmować z nich skórę. Bardzo mu się to podobało. Bardzo lubił to miasteczko i tego powodu później zmienił swoje imię na Coral, tak właśnie wymawiano je w tamtych stronach.
W 1962 roku matka Carla poślubiła mechanika z Inkster. Para miała jeszcze dwójkę dzieci. Carl ciężko znosił nową sytuację, nie lubił swojego ojczyma. Prawdopodobnie obawiał się, że Dorothy przestanie się nim interesować. W wieku 8 lat Carl zachorował na zapalenie opon mózgowych. Bardzo ciężko zniósł tę chorobę, jakimś cudem udało mu się przeżyć. W chorobie miał tak wysokie gorączki, że lekarze obawiali się uszkodzeń mózgu. Carl z powodu tej choroby opuścił rok w szkole. Gdy wyzdrowiał nie był już tym samym dzieckiem.

Trudne dzieciństwo

Gdy Carl wrócił do szkoły musiał powtarzać rok, żeby nadrobić zaległości. Miał spore trudności, zbierał kiepskie oceny. Nie do końca wiadomo czy kiepskie wyniki były spowodowane przebytą chorobą. Pojawiły się kłopoty ze snem. Często w nocy miał koszmary, które nie pozwalały przespać spokojnie całej nocy. W koszmarach pojawiały się kobiety, z którymi walczył. W zasadzie próbował je zabić. Według Evana Moore’a, dziennikarza Houston Chronicle, te sny w ogóle nie męczyły Carla, cieszył się nimi. Gdy miał 15 lat poczuł potrzebę spełnienia swoich koszmarów. Roznosił wtedy gazety i zapukał do drzwi 26-letniej Joan Gave. Gdy kobieta otworzyła drzwi Carl od razu ją zaatakował i pobił. Był bardzo silnym 15-latkiem. Po wszystkim dalej kontynuował roznoszenie gazet, tak jakby nic się nie stało. Po tej napaści Joan od razu zawiadomiła policję. Carl został zatrzymany w swoim domu. Został skierowany na badania psychiatryczne do szpitala Lafayette Clinic w Detroit.
Podczas badań psychiatrycznych dużo powiadał o swoich koszmarach. Gdy lekarze zapytali go, czy przeszkadzają mu te koszmary, odpowiedział: „Nie, czuje się lepiej, gdy je mam.” Była to zaskakująca odpowiedź i lekarze zastanawiali się czy Carl jest zdrowy psychicznie.
Psychiatrzy stwierdzili, że Carl był „osobą impulsywną, która ma pasywno-agresywne podejście do życia i która walczy z silnymi morderczymi impulsami.” Uważali, że Carl może być niebezpieczny dla społeczeństwa. Zakładano, że leczenie ambulatoryjne może przynieść poprawę. Carl opuścił szpital mając 16 lat. Później jeszcze dziewięć razy wracał do kliniki po pomoc psychiatryczną.
Carl wrócił do szkoły. Wyniki w nauce nadal były słabe, ale chłopak zaczął osiągać sukcesy sportowe. Swoją tłumioną agresję uwalniał w sportach siłowych. Był jednym z najlepszych graczy w footballu amerykańskim. Jeszcze lepsze wyniki osiągał w boksie, zyskał nawet statut boksera w konkursie Golden Gloves.
Skończył szkołę w wieku 19 lat, bardzo pomogły mu w tym korepetycje udzielane przez jego matkę. Miał kiepskie wyniki, ale udało mu się dostać stypendium sportowe w Lane College w Jackson w stanie Tennessee. Po kilku miesiącach nauki Carl doznał kontuzji nogi i postanowił rzucić studia. Wrócił do domu, do matki. Zaczął pracę jako mechanik w Detroit.
Po roku Carl dostał się na uniwersytet Western Michigan University w Kalamazoo. Nie upłynęło wiele czasu, gdy na terenie i w okolicach kampusu zaczęto odnotowywać napaści na mieszkańców i studentów. Kilka z nich skończyło się tragicznie.

Kolejne morderstwa

25 października 1974 roku 23-letnia Leone Knizacky usłyszała pukanie do drzwi swojego mieszkania. Gdy je otworzyła zobaczyła młodego czarnoskórego mężczyznę. Nieznajomy pytał o kogoś o imieniu Charles. Leone nawet nie zdążyła odpowiedzieć, gdy nagle została zaatakowana. Mężczyzna zaczął ją dusić. Leone była na tyle silna, że udało się jej odeprzeć atak. Natychmiast zadzwoniła na policję, ale napastnikowi udało się uciec.30 października podobna sytuacja przytrafiła się 19-letniej Glorii Steele. Podobnie czarnoskóry mężczyzna zapukał do jej drzwi i pytał o Charlesa. Kiedy Gloria wpuściła mężczyznę do mieszkania od razu została zaatakowana. Napastnik zadał jej 33 ciosy nożem.
Podobny napad miał miejsce jeszcze 12 grudnia. Tym razem kobiecie udało się odeprzeć atak. Udało jej się także zobaczyć, jakim samochodem przyjechał napastnik. Zadzwoniła na policję i podała numery rejestracyjne tego auta. Właścicielem samochodu był Carl Watts.
Carl został aresztowany w tym samym miesiącu. Kobiety które przeżyły zidentyfikowały go na posterunku policji. Podczas przesłuchania Carl przyznał, że w podobny sposób zaatakował jeszcze około 12 kobiet, ale nie przyznawał się do zamordowania Glorii Steele. Przed procesem został skierowany na badania psychiatryczne w szpitalu Kalamazoo State Hospital.
Psychiatrzy zauważyli, że Carl nie odczuwa żadnych wyrzutów sumienia związanych z atakami na młode kobiety. Był impulsywny i miał problemy emocjonalne. Lekarze stwierdzili ponadto, że nie cierpi on na żadną psychozę i jest w stanie rozróżniać dobro i zło. Zdiagnozowali u niego antyspołeczne zaburzenia osobowości.
W czasie pobytu w szpitalu Carl miał napad lekkiej depresji, która doprowadziła go do próby samobójczej. Chciał się powiesić, ale został uratowany i wyszedł z tego z lekkimi urazami. Latem 1975 roku Carl ponownie został zbadany. Stwierdzono u niego depresję i uznano go za niebezpiecznego dla siebie samego i dla otoczenia. Jednocześnie uznano, że może stanąć przed sądem.
Ostatecznie został skazany na rok pozbawienia wolności. Prokuratorom zabrakło wystarczających dowodów żeby oskarżyć go o zabójstwo Glorii Steele. Latem 1976 roku Carl wyszedł na wolność i postanowił kontynuować napaści i próby zabijania kolejnych kobiet. Po wyjściu z więzienia Carl zatrudnił się jako mechanik i zamieszkał z matką. Bardzo lubił jej towarzystwo, ciężko znosił dłuższą rozłąkę. Być może jego matka była jedyną kobietą, która go rozumiała.
Gdy Carl wyszedł na wolność zaczął spotykać się z kobietą o imieniu Delores. Nigdy się nie pobrali, ale mieli dziecko. W końcu para się rozstała i Carl zaczął spotykać się z inną kobietą, Valerią. Pobrali się w 1979 roku. To małżeństwo przetrwało tylko 6 miesięcy.
Wiele lat później Valeria zeznała na policji, że w ciągu ich krótkiego małżeństwa Carl miewał częste wahania nastroju i bywał agresywny. Nadal miał męczące koszmary. Był nieuważny i roztargniony, często zostawiał części ubrania lub śmieci na podłodze, na środku pokoju. Ponadto często kaleczył rośliny domowe za pomocą noża. Gdy uprawiali seks, zaraz po nim Carl wychodził z domu na kilka godzin. Według dziennikarza Larry’ego Wernera, Carl w tym czasie śledził kolejne swoje ofiary.
W ciągu kolejnego roku wiele kobiet zostało napadniętych, niektóre z nich zostały zamordowane. Jedną z nich była reporterka Detroit News, 44-letnia Jeanne Clyne. Została zaatakowana w dzień Halloween w 1979 roku. Wracała do domu po wizycie u lekarza. Została zaatakowana w środku dnia. Zmarła od 11 ciosów nożem.
Niestety policja nie była w stanie zebrać jakichkolwiek dowodów prowadzących do podejrzanego. Początkowo detektywi uznali, że podejrzanym jest mąż Jeanne. Oczyszczono go z zarzutów dopiero wtedy, gdy Carl przyznał się do tego morderstwa.
Nie wiadomo czy Carl zamordował jakąś kobietę do czasu rozwodu w maju 1980 roku. Nie było żadnych śladów łączących go z morderstwami, ale z pewnością w tym czasie popełnił innego rodzaju przestępstwa.
20 kwietnia zginęła 20-letnia Shirley Small z Ann Arbor. Morderca zadał jej dwa ciosy nożem w okolice serca. Podobny atak miał miejsce na 26-letnią Glendę Richmond. Kobieta otrzymała 28 ciosów nożem. W obu przypadkach detektywi zebrali zbyt mało dowodów by doprowadziły one do wytypowania podejrzanego. Mimo tego, morderstwa te miały coś wspólnego z Carlem, nosiły jego znak.
14 września zamordowano 20-letnią studentkę University of Michigan, Rebeccę Huff. Kobieta została 50 razy pchnięta nożem. Było to pierwsze morderstwo bezpośrednio związane z Carlem. Morderstwo to spowodowało jedne z największych dochodzeń w Ann Arbor. Po dwóch miesiącach śledztwa detektywi trafili na ślad łączący Carla z morderstwem studentki.

Robi się gorąco

Na terenie Ann Arbor w ciągu pięciu miesięcy zamordowano trzy młode dziewczyny. W miasteczku akademickim odczuwano duży niepokój. Detektyw Paul Bunten z policji w Ann Arbor postanowił schwytać mordercę zwanego teraz w Ann Arbor jako „Sunday Morning Slasher”. Poświęcił na to wiele lat swojej pracy.
Pierwsze działanie Buntena polegało na zwiększeniu liczby patroli na ulicach miasta i jego okolicach. 15 listopada policjanci mieli szczęście. Około 5 nad ranem patrol zauważył samochód, wolno jadący za kobietą wracającą do domu. Kobieta zauważyła, że jest śledzona i postanowiła ukryć się za najbliższymi otwartymi drzwiami. Miała nadzieję, że mężczyzna za kierownicą tego nie zauważy, straci ją z oczu i nie będzie jej dalej szukał. Tak też się stało. Carl bardzo się zdenerwował gdy zgubił swoją następną ofiarę.
Policjanci zatrzymali jego samochód i aresztowali go za jazdę bez ważnego prawa jazdy i ważnych tablic rejestracyjnych. Przy okazji przeszukali jego samochód. Znaleźli kilka śrubokrętów i narzędzia do obróbki drewna. Jednak najważniejszym znaleziskiem był słownik z wyrytym napisem „Rebecca is a lover”, należący do Rebecci Huff. Była to największa poszlaka łącząca Carl z morderstwem młodej dziewczyny, ale nadal nie było to wystarczające żeby oskarżyć go i skazać za morderstwo.
Od tej pory policjanci i detektywi zaczęli dyskretnie obserwować Carla. Do jego samochodu przyczepiono nadajnik, dzięki temu wiedzieli gdzie aktualnie przebywa. Mieli nadzieję złapać go na gorącym uczynku, na próbie morderstwa. Byli pewni, że zamordował te trzy dziewczyny. Teraz musieli to tylko udowodnić.
Carl wiedział, że jest obserwowany. Walczył z chęcią zabijania przez dwa miesiące. Policjanci nie mieli żadnych kolejnych dowodów i zakończyli obserwację podejrzanego. Wezwano go na kolejne przesłuchanie. Detektyw Bunten przesłuchiwał go ponad 9 godzin, ale Carl odmawiał ujawnienia jakikolwiek informacji na temat morderstw. Gdy Bunten opisywał dokładnie opisywał sposób, w jaki jego zdaniem kobiety zostały zamordowane, Carl nagle się rozpłakał. Były to pierwsze emocje, jakie okazał Carl w związku z tymi morderstwami. Carl w czasie przesłuchania poprosił o możliwość skontaktowania się z matką. Po tym kontakcie odmówił dalszych zeznań i już niczego nie powiedział. Bunten stwierdził, że podczas rozmowy z Carlem, ten wydawał się miłym i spokojnym facetem. Mówił cicho i był nieśmiały, ale przyjaźnie nastawiony. Mimo tego nie można było zapominać, czego ten mężczyzna dokonał.
W końcu Carl opuścił posterunek policji. Był podejrzewany do dwie próby morderstwa. Detektywi uważali również, że zamordował prawdopodobnie pięć kobiet w okolicach Detroit. Wiosną 1981 roku Carl przeniósł się do Columbus w stanie Teksas. Znalazł tam pracę w firmie naftowej. W czasie weekendów jeździł do Houston, ponad 110 km w jedną stronę. Był to nowy obszar jego polowań.

Zeznania

Gdy Bunten dowiedział się, że Carl pojechał do Columbus, od razu wysłał dokumenty jego sprawy do policji w Houston. Policjanci wiedzieli gdzie przebywa Carl, ale nie mogli znaleźć żadnych dowodów by oskarżyć go o jakiekolwiek działania niezgodne z prawem. Nadal był jednak głównym podejrzanym. W artykule Pam Easton z listopada 2002 roku napisała, że ciężko było zbudować jakieś oskarżenia w stosunku do Carla, ponieważ nie miał jednego sposobu mordowania, nie wykorzystywał seksualnie swoich ofiar i wybierał same nieznajome kobiety. Na miejscach zbrodni nie zostawiał żadnych śladów, ponieważ mordował bardzo szybko, w ciągu kilku minut od ataku. Po morderstwach Lori Lister i Melindy Aguilar w maju 1982 roku, prokurator Ira Jones wpadł na pomysł jak nakłonić Carla do przyznania się do morderstw, o które był podejrzewany.
9 sierpnia 1982 roku prokurator przedstawił Carlowi swoją propozycję. W zamian za zeznania na temat morderstw, prokurator zaoferował mu odstąpienie od wymierzenia kary. Carl zgodził się na taki układ i kilka dni później wskazał policjantom miejsca gdzie pozbył się ciał. Carl przyznał się do napaści na 19 kobiet, 13 z nich zamordował. Powiedział, że zamordował Jeanne Clyne w 1979 roku w Detroit. Nie przyznawał się do zabicia Glendy Richard, Shirley Small i Rebecci Huff. Nieco więcej opowiedział o ofiarach w Houston. We wrześniu 1981 roku utopił w basenie studentkę University of Texas, 22-letnią Lindę Tilley. Przyznał się również, że tydzień później zadźgał 25-letnią Elizabeth Montgomery. Tego samego dnia zamordował kolejną kobietę. Była to 21-letnia Susan Wolf. Została zaatakowana kilka metrów od drzwi swojego domu. Zmarła od ciosów nożem. Kolejne morderstwo miał miejsce w styczniu 1982 roku. 27-letnia Phyllis Tamm została zaatakowana w parku. Carl udusił ją własnymi rękami i powiesił ją na gałęzi drzewa używając paska od spodni. Dwa dni później Carl zamordował 25-letnią studentkę architektury, Margaret Fossi. Kobieta zmarła od silnego ciosu w gardło. Ciało znaleziono w bagażniku jej samochodu na terenie Rice University. Carl powiedział, że zabrał jej buty, jakieś plany i torebkę i wszystko to spalił. Co ciekawe, Carl często zabierał jakieś małe rzeczy należące do ofiar i je palił. Chciał w ten sposób „spalić ich ducha.” Twierdził, że zabijał te kobiety, ponieważ miały „złe oczy”. Carl wspomniał również, że poderżnął gardło kobiecie, która na poboczu autostrady zmieniała koło w swoim samochodzie. Zaatakował także dwie kolejne kobiety. Jednej podciął gardło a drugą kilkukrotnie dźgnął szpikulcem do lodu. Obie kobiety jakimś cudem przeżyły atak.
Między lutym i majem 1982 roku Carl zamordował 20-letnią Elenę Semander, 14-letnią Emily LaQua, 34-letnią Annę Ledet, 21-letnią Yolandę Garcia, 32-letnią Carrie Jefferson, 25-letnią Suzanne Searles i 20-letnią Michele Maday. Ponadto przyznał się do ataku na trzy kolejne kobiety. Zgodnie z umową, Carl nigdy nie został oskarżony o popełnienie żadnego z tych morderstw.
Carl przyznał się do popełnienia kolejnych 80 morderstw w Michigan i w Kanadzie. Tym razem nie podał żadnych szczegółów, ponieważ w tych przypadkach układ z prokuratorem już nie obowiązywał. W sądzie Carl przyznał się do jednego włamania z intencją morderstwa. Został skazany na 60 lat pozbawienia wolności. W jego przypadku był to bardzo łagodny wyrok. Przed opuszczeniem Sali sądowej powiedział „Dobrze wiecie, że jeśli kiedykolwiek wyjdę z więzienia to zabiję ponownie.”

Wzorowy więzień

Po kilku miesiącach w więzieniu Carl postanowił z niego uciec. Wysmarował się żelem do włosów i próbował przecisnąć się między kratami w oknie. Nie udało się, Carl się zaklinował. Później już nie próbował uciekać. Teraz chciał legalnie skrócić swój wyrok. Zaczął składać podania o przedterminowe zwolnienie.
Mogło mu się to udać, ponieważ sędzia popełnił błąd i nie poinformował Carla, że woda w wannie, w której próbował utopić Lori Lister została uznana, jako śmiertelne narzędzie. Dzięki temu Carl mógł liczyć na skrócenie wyroku. Carl został uznany za niegroźnego więźnia i mógł dostawać punkty za dobre sprawowanie za kratami. Za każdy dzień dobrego sprawowania w więzieniu Carl mógł liczyć na skrócenie wyroku o 2-3 dni. Gdyby do końca wyroku nie sprawiał żadnych kłopotów, jego pobyt w więzieniu mógłby zostać zredukowany do połowy zasądzonych 60 lat i mężczyzna, który przyznał się do mordowania kobiet i twierdził, że na wolności będzie nadal zabijał, mógłby wyjść na wolność 9 maja 2006 roku. Byłby pierwszym w historii USA seryjnym mordercą, który przyznał się do morderstw i legalnie wyszedł z więzienia.
Carl sześć razy starał się o przedterminowe zwolnienie, ale komisja nigdy na to nie pozwoliła. Informacja o tym, że Carl może znacznie wcześniej wyjść z więzienia wstrząsnęła społeczeństwem. Lori Lister była pewna, że już nigdy nie spotka go na wolności i teraz była naprawdę przerażona. Czuła się oszukana przez system. Władze w Michigan i Texasie ponownie zaczęły przeglądać akta starych spraw. Wszyscy mieli nadzieję, że natrafią na jakieś dowody, które wcześniej zostały przeoczone. Dużą nadzieję dawały badania DNA, słabo rozwinięte w latach 80-tych. Nikt nie chciał dopuścić do tego, żeby Carl wyszedł z więzienia w 2006 roku. Stanowił poważne zagrożenie dla społeczeństwa i wszyscy byli pewni, że na wolności znów zacznie zabijać.

Za kratami do końca

22 lata po skazaniu, w końcu znalazł się świadek morderstwa, którego dokonał Carl Watts. W 2004 roku wyemitowano w telewizji program, w którym apelowano do widzów o jakiekolwiek informacje na temat przestępstw popełnionych przez Carla. Po emisji na policję zgłosił się 45-letni Joseph Foy. Mężczyzna twierdził, że widział jak Carl zamordował kobietę w grudniu 1979 roku. Foy widział, jak 36-letnia Helen Mae Dutcher walczy z mężczyzną w alejce przy pralni Ferndale. Widział, jak napastnik zadaje jej ciosy nożem. Kobieta zmarła od 12 ran kłutych. Foy zgłosił tę sprawę na policję, ale nie udało się ustalić, kim był morderca i sprawa została odłożona na półkę. Foy ponownie zgłosił się na policję w 1982 roku. Wtedy po raz drugi zobaczył w telewizji program na temat Carla Wattsa. Tym razem policjanci ponownie nic nie zrobili, ponieważ byli pewni, że Carl resztę życia spędzi w więzieniu. Nie wiedzieli nic o tym, że Carl został włączony do więziennego programu dla „wzorowych” więźniów. Po raz trzeci Foy udał się na posterunek policji w 2004 roku. Tym razem było już wiadomo, że Carl może wcześniej wyjść z więzienia i trzeba było zrobić wszystko by do tego nie dopuścić. Dzięki jego kolejnym zeznaniom Carl Watts mógł zostać oskarżony o morderstwo. Gubernator Michigan, Jennifer Granholm, rozpoczęła procedurę ekstradycji Wattsa do Michigan, żeby mógł tam stanąć przed sądem i odpowiadać za morderstwo Helen Dutcher. Jeśli zostałby uznany za winnego resztę życia spędziłby za kratami, bez możliwości wcześniejszego zwolnienia.

Finał

W kwietniu 2004 roku Carl Watts został przewieziony do Pontiac w stanie Michigan gdzie miał stanąć przed sądem. Proces rozpoczął się w listopadzie 2004 roku. Gdyby Carl został uznany winnym, to maksymalnym wymiarem kary byłoby dożywocie. W stanie Michigan nie obowiązywała kara śmierci. Gdyby jednak udało mu się nie zostać skazanym, to według Pam Easton, było dostatecznie wiele dowodów by postawić go przed sądem w Texasie za morderstwo 14-letniej Emily LaQua.
Proces rozpoczął się w przewidywanym terminie w sądzie Oakland County Circuit Court. Obrońcą Carla był Ronald Kaplovitz. Sędzia Kuhn nie wziął pod uwagę protestów obrońcy i pozwolił na zapoznanie się z zeznaniami Carla na temat dokonanych morderstw. Miały one na celu pokazanie sposobu działania mordercy. Zespół prokuratorów kierowany był przez Donnę Pendergast. Na miejsce dla świadków wezwano Josepha Foya, trzy kobiety, które przeżyły atak mordercy i detektywów, którzy przesłuchiwali Carla.
15 listopada zeznawała Julie Sanchez. Kobieta została zaatakowana, gdy zmieniała koło na poboczu autostrady. Kobieta pokazała jak Carl podcinał jej gardło i kilka razy pchnął ją nożem. Gdy odchodził, odwrócił głowę w jej stronę, spojrzał na nią i się uśmiechnął. Zostawiał kobietę na pewną śmierć.
Melinda Aguilar i Lori Lister również opowiadały o przebiegu ataku. Melinda zeznała, że Carl lubił zadawać ból kobietom. Gdy kobieta udawała, że nie żyje, słyszała jak Carl podskakuje i klaszcze w dłonie. Był bardzo zadowolony z tego, co zrobił. Kluczowym świadkiem był Joseph Foy. Mężczyzna opowiedział o tym, co widział wiele lat wcześniej. Powiedział, że „spojrzał w twarz złego, gdzie nie było duszy, nie było uczuć, nie było wyrzutów sumienia.” Gdy zawiadomił policję, podał dokładny opis mordercy i ten opis bardzo dobrze pasował do Carla.
Obrońca Carla starał się podważyć zeznania głównego świadka. Zapytał go, czy był wystarczająco blisko mordercy żeby go dobrze opisać. Dzieliło ich około 25 metrów i była to ciemna noc. Zwrócił też uwagę, żeby ława przysięgłych skupiła się na wydarzeniach tamtej nocy a nie na tym, co Carl Watts robił wcześniej i później. 16 listopada zakończono przesłuchania świadków i teraz pozostało tylko czekać na werdykt ławy przysięgłych.
18 listopada 2004 roku Carl Watts został uznany winnym zamordowania Helen Dutcher i skazany na dożywotnie pozbawienie wolności, bez możliwości wcześniejszego zwolnienia.
Pobyt w więzieniu nie trwał jednak zbyt długo. 21 września 2007 roku Watts zmarł w szpitalu w Michigan na raka prostaty. Miał 53 lata. Dwa miesiące wcześniej został uznany winnym zamordowania w 1974 roku 19-letniej studentki Glorii Steele.

przygotował Michał, na podstawie tekstu Rachael Bell (CrimeLibrary.com)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *