urodzony 6 czerwca 1945 roku w Kittery, w stanie Maine;

1972, 7 maja – 10-letni Jack Owen Blake;
1972, 2 września – 8-letnia Karen Ann Hill;
1988, 24 marca – 27-letnia Dorothy “Dotsie” Blackburn;
1988, 11 września – 28-letnia Anna Marie Steffen;
1989, 21 października – 59-letnia Dorothy Keeler;
1989, 27 października – 25-letnia Patricia “Patty” Ives;
1989, 15 listopada – 22-letnia Frances “Franny” Brown, 30-letnia Kimberly Logan;
1989, 23 listopada – 30-letnia June Stott;
1989, 27 listopada – 29-letnia Elizabeth “Liz” Gibson;
1989, 31 grudnia – 20-letnia Felicia Stephens;
1990, 3 stycznia – 33-letnia June Cicero;
1990, 5 stycznia – 22-letnia Marie Welch, 32-letnia Darlene Trippi;

zmarł 10 listopada 2008 roku.

Pierwsza ofiara

Wąwóz Genesee River Gorge na obrzeżach Rochester w stanie Nowy Jork to malownicze miejsce, idealne do wypoczynku i rekreacji. Są tam trzy piękne wodospady na rzece Genesee River. Są miejsca do wspinania, do spędzenia czasu podczas pikniku, wędkowaniu czy polowaniu. Długi na 35 kilometrów, nazywany jest Wielkim Kanionem Wschodu. Nikt nawet nie pomyślał, że w tak pięknej okolicy może dojść do morderstwa.

24 marca 1988 roku grupa myśliwych chciała przejść przez rzekę. Lód okazał się na tyle słaby że pękł. Po chwili na powierzchnię wypłynęło ciało kobiety, ubranej w dżinsy i koszulkę. Mężczyźni początkowo myśleli, że to porzucony manekin, ale gdy spojrzeli na twarz, wiedzieli że to ludzkie zwłoki.

Myśliwi wezwali policję i sami wyciągnęli ciało z wody. Wtedy też obejrzeli dokładniej martwą kobietę. Od razu zauważyli duże siniaki na jej ciele. Wiadomo było, że została mocno pobita. Późniejsza sekcja zwłok przeprowadzona przez lekarza sądowego, Nicka Forbesa, wykazała, że kobieta została uduszona. Miała uszkodzoną waginę, wokół której były wyraźne ślady zębów. Morderca mógł to zrobić gdy jeszcze żyła, ale równie dobrze po śmierci. Wyglądało na to, że była wielokrotnie kopana w waginę. Mimo tego, że była w wodzie to w jej płucach nie było wody. Morderca wrzucił ją do wody gdy już była martwa.

Po niedługim czasie udało się ją zidentyfikować. Była to 27-letnia Dorothy „Dotsie” Blackburn. Miała trójkę dzieci. Kobieta często przebywała w okolicy Lyell Avenue, ulicy na której pracowały prostytutki z Rochester. Jej siostra zgłosiła jej zaginięcie 18 marca i to ona zidentyfikowała zwłoki.

Dr Forbes ustalił, że Dorothy była bita tępym przedmiotem. Nie potrafił jednak stwierdzić od czego powstało wgłębienie, szerokie na 6 cm, na jej klatce piersiowej. To narzędzie zostawiło wyraźny ślad, ale nie uszkodziło skóry. Zrobił kilka zdjęć i zanotował to co zobaczył, ale nie skomentował tego w żaden inny sposób.

Morderstwo prostytutki nie były niczym nowym. Kobieta była uzależniona od kokainy i miała długi. Mógł ją zamordować niezadowolony czy oszukany klient, albo alfons. Póki co nie było żadnych fizycznych dowodów żeby wytypować potencjalnego mordercę. Prostytucja to zajęcie wysokiego ryzyka, jednocześnie trudno jest wykryć mordercę prostytutek. Policjanci zbadali dwie inne sprawy, morderstwa prostytutek, ale tego morderstwa nic z nimi nie łączyło. Minął rok i sprawa nadal stała w miejscu. Dopiero wtedy policjanci zaczęli znajdować kolejne martwe kobiety.

Zwłoki

Wiele osób zostało zaangażowanych w tę sprawę. Nie wszystkie relacje są zgodne, prawdopodobnie lepiej poinformowani byli ci, którzy mieli informacje z pierwszej ręki. Psycholog behawioralny Greg McCrary został wezwany przez FBI do zbadania tej sprawy. Robert Ressler również oceniał niektóre jej aspekty. Dr Dorothy Lewis i Joel Norris również zostali poproszeni o pomoc i każde z nich w swojej książce opisało własne wrażenia i spostrzeżenia. Mark Olshaker nakręcił na ten temat wielokrotnie nagradzany dokument. Jack Olsen, autor wielu książek kryminalnych, również napisał swoją książkę – „The Misbegotten Son”. Był to najdłuższy i najbardziej szczegółowy opis tej sprawy jaki kiedykolwiek powstał.

Minęło kilka miesięcy od zamordowania Dorothy Blackburn i nic w jej sprawie się nie wydarzyło. Latem 1989 roku zamordowano jeszcze kilka prostytutek, ale wyglądało na to, że te morderstwa nie mają ze sobą nic wspólnego.

9 września 1989 roku mężczyzna który szukał pustych butelek natrafił na ludzkie szczątki. Na początku wydawało mu się, że to kości jelenia, ale po chwili zobaczył ubrania i już wiedział, że to ludzkie zwłoki.

Ciało kobiety prawdopodobnie płynęło rzeką i zatrzymało się dopiero na gruzach z budowy. Zwłoki było już w mocnym rozkładzie, co utrudniało doktorowi Forbesowi określenie przyczyny śmierci. Po dokładniejszych badaniach stwierdził, że kobieta została uduszona. Na kościach nie było żadnych śladów od uderzenia nożem czy śladów po kuli. Nadal nie wiadomo kim była ta kobieta.

Według Jacka Olsena, policja znalazła 138 możliwych dopasowań do zaginionych kobiet, ale ostatecznie wszystkie zostały wyeliminowane. Zatrudniono Williama Rodrigueza, antropologa sądowego, który miał wykonać rekonstrukcję jej twarzy. Był to długi i skomplikowany proces, ale w końcu udało się stworzyć podobiznę jej twarzy. Rodriguez zrobił kilka zdjęć i opublikowano je w lokalnych gazetach. Kobieta została zidentyfikowana przez jej ojca, a dokumentacja dentystyczna dała całkowitą pewność. Anna Steffen, według jej ojca, mogła zostać zamordowana przez jej alfonsa albo jakiegoś dilera narkotyków.

Jej zwłoki znaleziono daleko od miejsca w którym znaleziono Dorothy Blackburn. Przyczyna śmierci i sposób pozbycia się ciała był taki sam, ale na tym etapie jeszcze nikt nie brał pod uwagę, że gdzieś w okolicy grasuje seryjny morderca.

21 października trzech mężczyzn z Pensylwanii znalazło kolejne zwłoki kobiety. Bezgłowe ciało leżało w Wąwozie, w wysokiej trawie nad brzegiem rzeki. Było już w zaawansowanym rozkładzie. Kobieta miała złamany kark i wydawało się, że przyczyną śmierci było silne uderzenie tępym przedmiotem.

Norris pisze, że gdy zbierano jej szczątki, to nikt nie zdawał sobie sprawy, że morderca stał w pobliżu i spokojnie się wszystkiemu przyglądał. Wyglądał jak zwyczajny wędkarz, ktoś kto często była w okolicy i nikt na niego nie zwracał uwagi.

Olsen wspomina, że pracownik więzienia okręgowego przeczytał o tym makabrycznym odkryciu w gazecie i poinformował policję, że od jakiegoś czasu nie widziano bezdomnej, 60-letniej Dorothy Keeler. Zwłoki ponownie oddano antropologowi i potwierdzono tożsamość kobiety.

Sześć dni później pewien chłopiec odkrył kolejne zwłoki. Gdy podnosił piłkę ze sterty gruzu, zauważył, że spod gruzu wystaje ludzka stopa. Natychmiast wezwał policję, która odkryła zwłoki w zaawansowanym rozkładzie. Kobieta ubrana była w czarne spodnie i sweter. Zidentyfikowano ją jako Patty Ives, piękną prostytutkę z Lyell Avenue. Po jej śmierci płakał nawet jej alfons.

To była czwarta ofiara która została uduszona, i trzecia w krótkim odstępie czasu. Prasa wkrótce zaczęła pisać o grasującym w okolicy „Dusicielu z Rochester” lub „Mordercy znad rzeki Genesee”. Niektóre ciała były dobrze ukryte, co według policji mogło sugerować, że morderca bał się patroli lotniczych. Mogło to wskazywać na jego doświadczenie wojskowe lub policyjne. Skierowano wszystkie siły żeby jak najszybciej zatrzymać tego człowieka. Ofiary nie walczyły, nie broniły się. Morderca zabijał szybko i prawdopodobnie był bardzo silny. Wyglądało na to, że dusił kobiety bez większego wysiłku.

Morderca wybierał głównie prostytutki, więc policjanci rozpoczęli rutynowe rozmowy z kobietami które się tym zajmowały. Policjanci potrzebowali współpracy z każdą prostytutką.

W okolicy pracowało około 35 kobiet, chociaż niektóre pojawiały się na chwilę  i później znikały. Policjanci obserwowali je siedząc w nieoznakowanych samochodach. Zauważyli wśród kobiet jednego transwestytę. Wydawał się najbardziej aktywny w poszukiwaniu klientów, ale z drugiej strony, w jego zachowaniu nie było niczego podejrzanego. Kobiety nie do końca ufały policjantom, obawiając się z ich strony aresztowania przy pierwszej próbie kontaktu z klientem. Żadna ze stron nie była przyzwyczajona do tego typu współpracy, ale teraz kobiety czuły się trochę bezpieczniej.

Policjanci wiedzieli, że kilka z tych prostytutek to silne i twarde kobiety. Morderca w ich towarzystwie byłby w sporych kłopotach.

Jo Ann Van Nostrand, postawna, starsza kobieta, opowiedziała policjantom o jednym z jej klientów. Przedstawił się jako „Mitch” i spędzili razem jedną noc. Mężczyzna zabrał ją w odludne miejsce, wspominał jej o dusicielu i chciał, żeby udawała martwą. Mężczyzna był zdenerwowany i cała ta sytuacja zdenerwowała również i ją. W końcu wyjęła nóż i powiedziała, że w każdej chwili może go użyć. „Mitch” w ogóle się tym nie przejął. Wydawało się, że spodobała mu się ta groźba. Mężczyzna chciał się z nią jeszcze raz spotkać ale kobieta go unikała.

Kobiety wiedziały, że mają wypatrywać podejrzanych mężczyzn. Były tym zdenerwowane, ale nie na tyle, żeby nie wsiadać z mężczyznami do ich samochodów. Wielokrotnie wspominały policji o podejrzanej szarej furgonetce, która jeździ po okolicy. Udało się zatrzymać jej kierowcę, ale okazało się że to zwykły facet. Prostytutki codziennie coś zgłaszały, ale żadna wskazówka nie była niczym ważnym.

Wkrótce zaginęły kolejne prostytutki. Jedną z nich była Maria Welch. Budową ciała przypominała Patty Ives. W Wąwozie znaleziono ciało drobnej blondynki. Leżała na stromym zboczu, miała na sobie tylko buty. Przyczyną śmierci było uduszenie, ale siniaki na ciele wskazywały, że przed śmiercią została mocno pobita. Wszyscy zakładali, że to była zaginiona Maria Welch. Po dokładnych badaniach okazało się że to inna kobieta, Frances Brown. Ostatni raz widziano ją z kimś o imieniu „Mike”.

Przesłuchano kilku mężczyzn, ale na tym się skończyło. W przypadku niektórych z wcześniejszych ofiar udało się aresztować ich zabójców, ale wiele spraw nadal pozostawało bez rozwiązania. Policja przypuszczała, że ten sam morderca zabił od sześciu do ośmiu kobiet. Sprawdzili akta przestępców na tle seksualnym, którzy niedawno opuścili mury więzienia. Nikt taki nie przebywał w okolicy.

Pewien starszy mężczyzna zgłosił zaginięcie swojej 28-letniej dziewczyny. June Stott nie dawała znaku życia od 18 dni. Mężczyzna zgłosił, że kobieta miała problemy psychiczne i czasami po prostu gdzieś znikała, ale nigdy na tak długo. Kobieta zdawała sobie sprawę ze swoich problemów i unikała kontaktu z obcymi ludźmi. Z pewnością nie wsiadłaby do obcego samochodu. Nie była prostytutką, dlatego policjanci uznali, że prawdopodobnie nie stała się ofiarą seryjnego mordercy. W tej chwili policjanci mieli na głowie kolejną potencjalną ofiarę Dusiciela z Rochester.

Eskalacja

15 listopada, pod stosem liści na prywatnym podwórku znaleziono zwłoki Kimberly Logan, czarnoskórej prostytutki z Lyell Avenue. Została pobita i mocno kopana w podbrzusze. Lekarz sądowy znalazł w jej gardle sporo liści. Co prawda ciało nie zostało znalezione w Wąwozie lub jego sąsiedztwie, ale policjanci dodali jej sprawę do morderstw innych prostytutek.

Osiem dni później, w Święto Dziękczynienia, Mark Stetzel wyszedł z psem na spacer. Udał się na podmokły teren niedaleko terenów przemysłowych. W pewnym momencie pies zbiegł ze ścieżki. Mężczyzna poszedł za nim i dotarł na polanę. Tam zauważył kawałek sztywnej wykładziny pokrytej lodem. Podszedł bliżej i zobaczył ludzką stopę, wystającą spod wykładziny. Natychmiast zawiadomił policję.

To był mroźny dzień, zanosiło się na opady śniegu. Większość techników i członków zespołu śledczego spędzała ten czas z rodzinami, przy stole na którym stał upieczony indyk. Gdy tylko otrzymali wezwanie, natychmiast odeszli od stołu i pojechali na miejsce zbrodni. Pojawił się tam także pierwszy asystent prokuratora okręgowego, Chuck Siragusa. Detektyw wiedział, że jeśli w okolicy grasuje seryjny morderca, to chciał mieć tę sprawę pod kontrolą. Wkrótce pojawili się inni członkowie zespołu.

Zwłoki były całkiem dobrze zachowane, prawdopodobnie dzięki panującym warunkom atmosferycznym. Kobieta leżała twarzą w dół. Plamy na skórze sugerowały wstępny rozkład, więc została zabita znacznie wcześniej. Znaczna ilość krwi spłynęła na jej plecy, a to oznaczało że długo leżała w tej właśnie pozycji. Dopiero później ktoś przekręcił jej ciało na brzuch. Pozycja w jakiej leżała, sugerowała, że po jej śmierci ktoś odbył stosunek analny ze zwłokami. Kobieta została uduszona. Gdy detektywi odwrócili ciało, zobaczyli że miała na ciele duże rozcięcie. Ktoś po jej śmierci rozciął ją od górnej części klatki piersiowej, między piersiami, aż do pochwy i wypatroszył. Po bliższych oględzinach okazało się, że miała również wycięte wargi sromowe. Morderca zrobił to później, wrócił tu żeby osiągnąć jakąś wypaczoną satysfakcję. Analiza w kostnicy wykazała, że ani w ciele ani na ciele nie było śladów nasienia. W zaroślach detektywi znaleźli nóź i zakrwawiony ręcznik, ale nie było na nich śladów odcisków palców. Podobnie jak w poprzednich przypadkach, teraz też było bardzo mało śladów.

Wkrótce udało się zidentyfikować ofiarę jako June Stott. Jak już wiemy, nie była prostytutką i nigdy nie brała narkotyków. Teraz śledczy zaczęli zastanawiać się, czy to morderstwo było częścią serii, czy może było początkiem czegoś nowego. Kobieta została znaleziona ponad 10 kilometrów od innych ofiar. Czy w okolicy działało kilku morderców, czy może jeden, który porzuca zwłoki w różnych miejscach? Podobnie jak inne, te zwłoki również zostały przykryte.

Kapitan Johnston postanowił wezwać na pomoc FBI. Miał na głowie 11 nierozwiązanych morderstw kobiet, prostytutek, w ciągu ostatniego roku, w Rochester i jego okolicach. Był to duży problem, bo średnio rocznie takich morderstw jest około czterech. Jak dotąd nikt nie natrafił na jakikolwiek dobry ślad mordercy.

Johnston skontaktował się z agentem specjalnym Greggiem McCrary’m z Jednostki Nauk Behawioralnych. McCrary wysłuchał jego relacji ze wszystkich morderstw i stwierdził, że w okolicy prawdopodobnie działa seryjny morderca. McCrary zaprosił do współpracy porucznika Eda Granta z New York State Trooper. Grant ukończył program szkoleniowy FBI z analizy kryminalnej. Obaj panowie spotkali się w Rochester.

27 listopada, jeszcze przed ich przybyciem, myśliwy znalazł kolejne zwłoki. Była to kolejna prostytutka, Elizabeth Gibson. Została uduszona.

Jo Ann Van Nostrand widziała ją dzień wcześniej z klientem, wspominanym już wcześniej mężczyzną o imieniu „Mitch”. Jo Ann dowiedziała się z wiadomości telewizyjnych, że znaleziono kolejną martwą prostytutkę i rozpoznała ofiarę. Kobieta natychmiast poszła na policję i opowiedziała im o tym co widziała. Niestety nie znała prawdziwego imienia tego mężczyzny, nie wiedziała też gdzie mieszka i czym się zajmuje. Oficer Leonard Borriello uważał, że zeznania tej kobiety dają policji jakiś punkt zaczepienia. Przynajmniej teraz wiedzieli jakim samochodem jeździ i jak działa. Niestety nie zdawali sobie sprawy, że „Mitch” często zmienia samochody i jeszcze długo będzie nieuchwytny.

Profil

McCrary i Grant przyjechali do Rochester 13 grudnia 1989 roku i od razu zabrali się do pracy. Poprosili o pokazanie im miejsc zbrodni, odwiedzili także Lyell Avenue czyli miejsce z którego morderca zabierał swoje ofiary. Chcieli obejrzeć okolice YMCA i Wąwóz, obserwowali każde miejsce które mogło dostarczyć im jakichś informacji. Następnie zamknęli się w pokoju w którym na biurku leżały stosy akt i dokumentów dotyczących wszystkich morderstw okolicznych prostytutek. Musieli przejrzeć te wszystkie papiery.

„Jako cel w pierwszym dniu postawiliśmy sobie określenie wzorca, którego jeszcze nie znaliśmy. W każdym takim przypadku wszystko zaczyna się od filtrowania informacji. Za każdym razem coś udoskonalaliśmy. Czytaliśmy dokumenty jednej sprawy, potem szliśmy do następnej, wracaliśmy do poprzedniej i porównywaliśmy szczegóły i robiliśmy kolejną analizę w oparciu o to czego właśnie się dowiedzieliśmy.” (McCrary)

Mężczyźni ułożyli akta w kolejności w jakiej kobiety zostały zabite i utworzyli trzy kręgi, oparte na przyczynie ich śmierci i stylu życia jakie prowadziły. Pierwszy krąg zawierał te przypadki, które ewidentnie układały się w serię – uduszone prostytutki porzucone w wąwozie lub jego okolicach. Kolejny pierścień to sprawy które wydawały się mieć ze sobą związek i trzeci pierścień to ten, w którym sprawy nie miały ze sobą nic wspólnego. Te sprawy zostały odłożone na bok. W pierwszym kręgu znalazło się siedem spraw.

Ofiarą która najbardziej ich zaniepokoiła była June Stott. Została uduszona, ale również pośmiertnie doznała dużego okaleczenia. Żadna z innych ofiar nie został potraktowana w ten sposób.

„Mogło to oznaczać, że kobieta nie należała do pierwszego kręgu i nie została zamordowana przez tego samego mężczyznę, który zabił inne kobiety. Mogło to też oznaczać zmianę w zachowaniu seryjnego mordercy. Być może przywykł już do zwłok i wracał do nich by je maltretować i wykorzystywać.” (McCrary)

Morderca nie zabierał swoich ofiar zbyt daleko, to było tylko kilka kilometrów od Lyell Avenue. Profilerzy uznali, że morderca zna te rejony, czuje się pewnie w tej okolicy. Morderca musiał używać samochodu, ponieważ wszystkie miejsca zbrodni były zbyt daleko by dojść do nich pieszo. Mężczyzna dobrze znał te miejsca, prawdopodobnie często tam bywał, łowił ryby, polował czy też biegał.

Wyglądało na to, że morderca był kimś, z kim kobiety czuły się swobodnie i bezpiecznie. Wsiadały do jego samochodu mimo tego, że wiedziały o grasującym w okolicy mordercy, polującym na prostytutki. Prawdopodobnie był stałym i znanym klientem. Większość jego ofiar była biała zatem on też prawdopodobnie był białym mężczyzną. Nikt nie zwracał na niego uwagi, ponieważ wszyscy myśleli, że mordercą musi być ktoś inny.

Nikt nie zgłosił napaści seksualnej. Prawdopodobnie świadczyło to o tym, że morderca mógł mieć problemy z erekcją lub z zakończeniem aktu seksualnego. Być może te kobiety które zostały pobite i uduszone wyśmiewały się z niego, z jego impotencji.

Ostatecznie profilerzy zdecydowali się dołączyć do serii morderstwo June Stott. Skoncentrowali się na tej sprawie. Fakt, że została rozcięta, wskazywał na to, że morderca ma doświadczenie w zabijaniu i rozcinaniu zwierzyny. Dobrze się w tym odnajdywał.

Detektywi uważali, że morderca będzie odwiedzał swoje ofiary  tak długo, jak długo będzie pewny, że może to robić bez ryzyka złapania, i nadal będzie je okaleczał.

W końcu Grant i McCrary przedstawili swoje wnioski zespołowi detektywów.

Morderca jest najprawdopodobniej białym mężczyzną w wieku około 20-30 lat. Ostrzegli detektywów, żeby nie eliminowali żadnego podejrzanego na podstawie szczegółów z profilu, ponieważ to nie jest takie proste i nawet oni mogli popełnić jakiś błąd. Grupa zadaniowa powinna ten profil potraktować jako wskazówkę. Uważali, że morderca ma jakaś historię kryminalną i gdzieś muszą być jakieś jego akta, nawet jeśli teraz jest trudno je znaleźć. Morderca działał sam, prawdopodobnie uprawiał sport i był towarzyskim facetem. Nie było w nim niczego co rzucałoby się w oczy i prawdopodobnie pracował gdzieś w okolicy, pod nosem wszystkich. Wyglądał normalnie, jeździł normalnym samochodem. Morderca był bardzo zwyczajnym facetem, prawdopodobnie kimś kogo wszyscy znali, przynajmniej z widzenia.

Prawdopodobnie był gdzieś zatrudniony, na typowo męskim stanowisku. Miał żonę lub dziewczynę. Jego poziom ekonomiczny był na poziomie jego ofiar, mieszkał i pracował w mieście, prawdopodobnie w okolicy Lyell Avenue. Był sprytny, o czym świadczył fakt, że ukrywał zwłoki przed oczami policjantów w helikopterach.

Profilerzy zaproponowali kilka strategii. Mężczyźni sądzili, że morderca może kręcić się po okolicznych kawiarniach lub barach. Policjanci powinni się rozejrzeć w takich miejscach i popytać stałych bywalców. Powinni również obserwować miejsca w których w przyszłości znajdą ofiary, ponieważ morderca zaczął powracać na miejsce zbrodni.

Policjanci namówili właściciela baru Mark’s Texas Red Hot, żeby zrobił loterię w której można wygrać telewizor. Dzięki temu zdobyli całkiem sporą listę nazwisk osób które bywały w tym barze. W tym samym czasie z wykorzystaniem komputerów, wytypowano pierwszego podejrzanego – miał 38 lat, był przestępcą na tle seksualnym, jeździł szarą furgonetką i był znany z dziwnych upodobań i zachowań. Był częstym bywalcem Lyell Avenue. Wszyscy z grupy śledczej wierzyli, że mają mordercę. Niestety kontrola u jego pracodawcy wykazała, że miał alibi na czas w którym popełniono większość morderstw. Wrócono do punktu wyjścia.

W ostatnich tygodniach roku zaginęło jeszcze kilka kobiet. Wśród nich była jedna kobieta, co do której wszyscy byli pewni, że nigdy nie zostanie ofiarą mordercy.

Robi się gorąco

June Cicero była jedną z najbardziej znanych prostytutek w Rochester. Darlene Trippi, dla bezpieczeństwa, chodziła po ulicach w towarzystwie Jo Ann Van Nostrand. Od jakiegoś czasu nikt ich nie widział. June, tuż przed zaginięciem, przechwalała się policjantom, że w ogóle nie boi się mordercy i to raczej on powinien się obawiać jej. Policjanci wierzyli w jej zapewnienia. Wśród zaginionych była także czarnoskóra prostytutka Felicia Stephens i, zaginiona od dawna, Maria Welch. To był ten czas, gdy trzeba było uruchomić helikoptery i z powietrza poszukać nowych miejsc zbrodni.

31 grudnia rano, żołnierz patrolujący drogi na obrzeżach Rochester zauważył na poboczu czarne dżinsy. Sprawdził zawartość kieszeni i znalazł tam dowód osobisty należący do Felicii Stephens. Teraz wszyscy byli niemal pewni, że dziewczyna nie żyje. Spodnie zostały znalezione w okolicach Salmon Creek. Morderca wracał w stare miejsca. Buty kobiety znaleziono w innym miejscu. W tych warunkach atmosferycznych bez butów z pewnością nie mogłaby sobie poradzić.

Niestety o tej porze roku jakiekolwiek dokładniejsze poszukiwania były bezcelowe, nawet z użyciem psów tropiących. Wszystko było przykryte śniegiem, a lód na rzece był cienki i próba wejścia mogła skończyć się kąpielą w lodowatej wodzie. Zaginęły cztery kobiety i nikt nie znalazł ich ciał. Morderca był nadal na wolności i nawet bardzo wytężona praca detektywów nie przynosiła żadnych rezultatów. Wszyscy zadawali sobie pytania, czy będzie dalej utrzymywał to „tempo” zabijania, albo może popełni jakiś błąd?

2 stycznia 1990 roku policja wznowiła poszukiwania ciał. Po południu zerwał się silny wiatr który wznosił tumany śniegu i takie warunki uniemożliwiły dalsze poszukiwania. Wznowiono je kolejnego dnia.

Niestety poszukiwania nie przynosiły żadnych efektów. Zwłoki, jeśli w ogóle gdzieś były, to były teraz przysypane grubą warstwą śniegu i nikt do odwilży ich nie znajdzie. W powietrze wystartował ostatni patrol. Helikopter leciał nisko nad Salmon Creek i w pewnym momencie, w okolicach mostu, policjanci zobaczyli coś podejrzanego. Z góry wyglądało to jak ludzka postać, leżąca na lodzie, twarzą w dół. Zwłoki ubrane były tylko w białą bluzkę, taką jaką miała na sobie Felicia Stephens gdy widziano ją po raz ostatni.

Pilot helikoptera zatrzymał maszynę tuż nad powierzchnią i policjanci mogli spokojniej przyjrzeć się zwłokom. Miały ciemną skórę, ale nie czarną. Zatem nie była to Felicia, ale poza nią były jeszcze trzy inne zaginione. Po chwili zauważyli na moście Chevroleta Celebrity i przez radio poinformowali jednostki naziemne o swoim odkryciu. Obok samochodu stał duży mężczyzna, prawdopodobnie miał nadwagę i wyglądało na to, że zatrzymał się, żeby się wysikać. Po chwili wsiadł do samochodu i odjechał.

Udało się zidentyfikować zwłoki, była to June Cicero. Kobieta została uduszona i później okaleczona. Okolice pochwy były porozcinane piłą, prawdopodobnie wtedy gdy jej ciało było już dobrze zamarznięte.

Teraz detektywi musieli dowiedzieć się, kim był mężczyzna który zatrzymał się wtedy na moście. Musieli go przesłuchać, być może mógłby powiedzieć coś ciekawego.

Na krawędzi

Uruchomiono patrole drogowe i helikopter śledził kierowcę z Chevroleta. Mężczyzna zatrzymał się na parkingu naprzeciwko domu opieki Wedgewood Nursing Home w Spencerport. Kierowca wszedł do budynku. Sprawdzono numery rejestracyjne samochodu i okazało się, że należał do kobiety, Clary Neal. Policjanci z drogówki przejęli sprawę, a helikopter wrócił na miejsce znalezienia ostatnich zwłok. Na śniegu odkryto świeże ślady stóp. Dokładnie zabezpieczyli to miejsce i wezwali wsparcie.

Oficer policji stanowej, John Standing, poprosił kierowcę samochodu o dokumenty. Nazywał się Arthur John Shawcross, miał 44 lata, chociaż wyglądał na nieco więcej. Powiedział, że domyśla się dlaczego został wylegitymowany. Zapewne chodziło o to, że zatrzymał się na moście i wysikał w lesie. Policjanci poprosili go o prawo jazdy, okazało się, że nie ma go przy sobie. Arthur przyznał też, że siedział już w więzieniu za nieumyślne spowodowanie śmierci.

To wyznanie wszystkich zaalarmowało. To nie był zwykły obywatel podczas zwykłej kontroli. Policjanci mieli przed sobą kogoś, kto już raz kogoś zabił. Profilerzy powiedzieli na spotkaniu, że morderca którego szukają wraca na miejsce zbrodni i to mogła być właśnie taka sytuacja. Dzięki szczęśliwemu zbiegowi okoliczności helikopter pojawił się w tym miejscu akurat wtedy gdy morderca wrócił na miejsce zbrodni żeby przyjrzeć się zwłokom, a właściwie, żeby zjeść przy nich drugie śniadanie. Mimo tego, nadal nie byli pewni, że to poszukiwany morderca i musieli działać bardzo ostrożnie. Policjanci często popełniają błędy w takich sytuacjach, okazują ekscytację i próbują naciskać na podejrzanego, żeby ten szybko przyznał się do winy. Spędzili nad tą sprawą zbyt dużo czasu, żeby teraz to wszystko zepsuć.

Śledczy Dennis Blythe zdołał przekonać Shawcrossa do dalszej rozmowy, ale już na komisariacie. Arthur chętnie na to przystał i podpisał nawet zgodę na przeszukanie jego samochodu i domu. Policjanci odnaleźli także Clarę Neal i oboje zabrali na posterunek policji.

Doświadczony przesłuchujący, Charlie Militello, pomagał Blythe’owi w przesłuchaniu. Po kilku pytaniach Shawcross opisał miejsca w których lubił łowić ryby. Okazało się, że to te same miejsca w których znajdowano ofiary.

Przyznał także, że został aresztowany szesnaście lat wcześniej w Watertown ponieważ, jak sam powiedział „dwoje dzieci zginęło”. Nic więcej na ten temat nie powiedział. Upierał się, że przypadkowo zaparkował samochód na moście, w pobliżu znalezienia zwłok kobiety. Po prostu zatrzymał się i wysiadł żeby się wysikać i wtedy przyleciał helikopter. Nie widział niczego podejrzanego.

Śledczy byli nadal podekscytowani, że siedzi przed nimi bardzo prawdopodobny morderca, ale nie naciskali z przesłuchaniem i spokojnie budowali z nim lepszą relację. Chcieli, żeby czuł się komfortowo, ponieważ chcieli przesłuchać go ponownie i zależało im na tym żeby dobrowolnie się na to zgodził. Przesłuchiwali go przez około pięć godzin. Najpierw wypuścili Clarę, a później Arthura. Mężczyzna w końcu opowiedział więcej szczegółów dotyczącego podwójnego morderca sprzed 16 lat. Przyznał się, że zabił dwoje dzieci. Dziewczynkę przed śmiercią zgwałcił analnie i potem ją udusił. Wszyscy byli wstrząśnięci, ale nie okazywali swoich emocji. Shawcross opowiedział też o tym, że często uprawiał seks ze swoją młodszą siostrą. Uważał, że ma to związek z tym, że napadł i zabił dwoje dzieci a także z tym, że zabił tak wielu ludzi w Wietnamie. Lubił opowiadać o tym czego tam „dokonał”. Uważał się za dobrego żołnierza.

Podczas przesłuchania, ekspert od profilowania powiedział detektywom, że według niego pedofil nie zmieniłby swoich preferencji seksualnych na dorosłe kobiety. Tym ekspertem nie był ani Ed Grant, ani Gregg McCrary. Oni z kolei uważali, że taka sytuacja mogłaby mieć miejsce. Shawcross spędził w więzieniu 15 lat. W tym czasie mógł się zmienić. Poza tym, mógł rozwinąć swoje fantazje w nieco innym kierunku, ponieważ pedofile i mordercy dzieci zdecydowanie bardziej oburzają społeczeństwo niż mordercy prostytutek. Nie wszyscy seryjni mordercy mordują zawsze ten sam typ ofiar.

Arthur miał wytłumaczenie na każde swoje zachowanie. Według niego, były to racjonalne tłumaczenia które zdejmowały z niego całą, lub dużą część winy. Gdyby przyznał się do morderstw to także miałby na nie swoje wytłumaczenia.

Zanim został zwolniony do domu, policjanci zrobili mu zdjęcie. Zaraz po tym wydrukowali je w wielu egzemplarzach i chcieli pokazać je kilku prostytutkom. Jedną z nich była Jo Ann Van Nostrand. Gdy tylko zobaczyła zdjęcie od razu go rozpoznała – „Tak, to ten facet!”

Teraz zdała sobie sprawę, że była naprawdę bardzo blisko śmierci. Podczas ich spotkania mężczyzna kilkukrotnie próbował złapać ją za szyję, ale zawsze mu w tym przeszkadzała. Kobieta zeznała również, że to właśnie z tym mężczyzną widziano po raz ostatni żywą Elizabeth Gibson. Kilka innych prostytutek również pozytywnie go zidentyfikowało. Wszystkie pamiętały go jako stałego klienta, który nigdy nie sprawiał żadnych problemów.

Zeznanie się rozwija

Detektywi chcieli poznać przeszłość Shawcrossa. Chcieli się dowiedzieć, w jaki sposób, przestępca seksualny który siedział 15 lat w więzieniu wyszedł na wolność i nigdzie w papierach nie było o tym śladu. Bardzo ich to zastanawiało, ponieważ takie dane sprawdzali wielokrotnie.

Shawcross przyznał się do popełnienia kilku przestępstw w Watertown, w stanie Nowy Jork. Było to małe miasteczko nad rzeką Black River, niedaleko jeziora Ontario. To właśnie tam Arthur się wychował. Szkołę rzucił w wieku 19 lat i zaciągnął się do wojska. Trafił do Wietnamu, gdzie, jak twierdził, doświadczył wielu traumatycznych sytuacji i w końcu stał się kimś w rodzaju jednoosobowej armii. Miał żonę, było to jego czwarte małżeństwo. Przez wiele lat na jego koncie nazbierało się wiele przestępstw za włamania. Później stał się bardziej brutalny, dokonał wielu podpaleń. Za jedno z podpaleń, w 1968 roku, został skazany na pięć lat więzienia, z czego odsiedział dwa lata. W końcu zaczął zabijać.

Jego pierwszą ofiarą, 7 kwietnia 1972 roku, był 10-letni chłopiec, Jack Blake. Chłopiec zaginął i ostatni raz widziano go w okolicy w której mieszkał Shawcross. Matka chłopca od razu podejrzewała Arthura, ponieważ kilka dni wcześniej zabrał Jacka i jego starszego brata na ryby. Kiedy zaczęła go wypytywać, Arthur powiedział kilka sprzecznych ze sobą wersji. Cała sprawa była podejrzana, ale dopóki policja nie znalazła ciała chłopca, to nikt nie mógł nic zrobić.

Shawcross powiedział, że chłopiec zaczął go denerwować i mu dokuczać, więc go uderzył. W wyniku uderzenia chłopiec zmarł.

Cztery miesiące później, 8-letnia Karen Ann Hill razem z matką Helene przyjechały do Watertown żeby zwiedzić miasto. W pewnym momencie dziewczynka gdzieś zaginęła. Jej ciało zostało znalezione pod mostem, nad rzeką Black River. Dziewczynka została zgwałcona i zamordowana. W gardle i w ubraniu miała wepchnięte błoto i liście. Shawcross często łowił ryby w miejscu gdzie znaleziono zwłoki dziewczynki i od razu stał się podejrzanym w sprawie morderstwa. Detektyw Charles Kubinski dobrze znał Shawcrossa. Po długim przesłuchaniu zawarli układ, na mocy którego Arthur przyznał się do nieumyślnego spowodowania śmierci dziewczynki i powiedział także, gdzie ukrył zwłoki chłopca. Niestety rozkład ciała uniemożliwiał stwierdzenie czy chłopiec został zgwałcony. Podobnie jak Karen Ann, Chłopiec został uduszony. Shawcross przyznał się do zgwałcenia 8-latki.

Za te morderstwa Arthur trafił do więzienia. Został skazany na 25 lat pozbawienia wolności. Po 15 latach za kratami, zaczęto rozważać jego przedterminowe zwolnienie. Był wzorowym więźniem, więc brano pod uwagę ocenę pod kontem ryzyka ponownego popełnienia przestępstwa. Członkowie komisji napisali, że oceniają go pozytywnie i wierzą, że będzie spokojnym i użytecznym członkiem społeczeństwa. Jedynie starszy oficer nie zgadzał się z taka opinią i napisał, że „Shawcross był prawdopodobnie najbardziej niebezpieczną osobą, która została wypuszczona z więzienia w ciągu wielu ostatnich lat.” Początkowo władze chciały osiedlić go w Binghampton, ale lokalna społeczność dowiedziała się kim jest i zdecydowanie sprzeciwiła się takiemu rozwiązaniu. Po tym komisja do spraw zwolnień warunkowych zatuszowała jego proces, wyrok i jego akta od tej pory były niedostępne, nawet dla wydziałów policji. W kwietniu 1987 roku Shawcross wyszedł na wolność i zamieszkał ze swoją żoną w Rochester.

W ciągu następnych tygodni komisja zmierzyła się ogromną falą krytyki. Jej członkowie tłumaczyli się tym, że Shawcross i tak wyszedłby na wolność, tylko że rok później. Ale ten właśnie rok okazał się bardzo ważny. W ciągu roku zginęło wiele kobiet.

Dwa miesiące po przyjeździe do Rochester, Shawcross dostał pracę przy pakowaniu sałatek w firmie cateringowej. Cały swój wolny czas spędzał na romansowaniu z Clarą Neal. Często pożyczał od niej samochód.

Policjanci poprosili Clarę, żeby pokazała im, gdzie najczęściej chodziła z Arthurem na potajemne spotkania. Każde z tych miejsc było miejscem w którym znaleziono zwłoki kobiet.

Nikt nie mógł uwierzyć, że komisja do spraw zwolnień warunkowych wypuściła takiego człowieka na wolność i utajniła jego kartotekę. Przecież można było go wcześniej namierzyć, przesłuchać i objąć nadzorem policyjnym zanim zamordował te kobiety. W międzyczasie okazało się, że nie jedna, a trzy społeczności nie zgodziły się na umieszczenie Arthura w ich sąsiedztwie.

Morderca przyłapany

Teraz śledczy mieli już całe tło sytuacji i mogli rozpocząć nieco mocniejsze przesłuchanie. Pojawił się nowy problem. Urzędnicy z różnych agencji zaczęli się spierać, kto ma kierować przesłuchaniami i tym samym kto zgarnie zasługi za rozwiązanie tej sprawy. W wyniku kompromisu ustalono, że przesłuchującymi będą Dennis Blythe z Policji Stanowej Nowego Jorku i kluczowy śledczy z Rochester, Leonard Borriello. Shawcross był obserwowany przez cały czas od opuszczenia posterunku policji i wszyscy byli gotowi by go ponownie zatrzymać. Zanim do tego doszło, wydarzyło się jeszcze kilka rzeczy.

Około 7 rano, 4 stycznia 1990 roku (tego dnia planowano zatrzymać Shawcrossa) na policję zgłosił się myśliwy. Mężczyzna zeznał, że natknął się na martwą kobietę, niedaleko miejsca w którym znaleziono zwłoki June Cicero. Okazało się że to zwłoki Felicii Stephens. Kobieta leżała twarzą do ziemi, miała lekko uniesione pośladki.

Blythe i Borriello podeszli do Shawcrossa i zapytali, czy zgodziłby się jeszcze raz pojechać z nimi na posterunek i wyjaśnić pewne sprawy. Arthur grzecznie zgodził się na tą propozycję i we trójkę pojechali odwiedzić kilka miejsc. W czasie jazdy rozmawiali z nim o Jo Ann Van Nostrand, dając mu do zrozumienia, że sporo wiedzą na jego temat. Gdy zatrzymywali się w pobliżu miejsc gdzie znaleziono zwłoki, na Shawcrossie nie robiło to żadnego wrażenia. W końcu detektywi powiedzieli mu, że wiedzą o morderstwach i wiedzą co zrobił, ale on nadal do niczego się nie przyznawał. Gdy powiedzieli mu, że świadkowie widzieli go z jedną z ofiar, w ostatnim dniu gdy widziano ją żywą, Arthur stwierdził, że to zwykły przypadek.

Przypomnieli mu o jego prawach, ale on powiedział, że nie widzi żadnego problemu w rozmowie z nimi. Gdy zaczęli go naciskać, Arthur trochę się zdenerwował, ale po chwili znów się uspokoił. Obawiali się, że przesłuchanie może nie potoczyć się tak jak by chcieli. Ale wtedy Shawcross wspomniał, że bardzo martwi się o Clarę Neal. Teraz Blythe już wiedział jak dalej ma pokierować przesłuchaniem i gdzie jest jakiś punkt zaczepienia. Zasugerował, że skoro samochód którym jeździł Arthur należy do Clary, to ona również może być w to wszystko zamieszana. Detektyw dodał też, że osobiście nie chciałby żeby tak było. Shawcross chyba zdał sobie sprawę że jest w potrzasku. Na ponowne pytanie o Clarę, Shawcross zdecydowanie zaprzeczył i powiedział, że Clara nie jest w nic zamieszana.

Wtedy wiedzieli już że go mają. W ciągu 28 minut od rozpoczęcia przesłuchania, Arthur był bliski do przyznania się do swoich zbrodni. Po chwili mówił o morderstwie Elizabeth Gibson. Powiedział, że kobieta chciała ukraść mu portfel. Dlatego uderzył ją w twarz, i później jeszcze kilka razy to zrobił. W pewnym momencie powiedział, że przypominała mu jego znienawidzoną matkę i dlatego dalej ją bił. Kobieta zaczęła go kopać, złamała dźwignię zmiany biegów w jego samochodzie. Bardzo go to rozzłościło. Złapał ją za gardło i trzymał mocno, dopóki nie przestała się ruszać. Puścił ją dopiero wtedy gdy upewnił się, że jest martwa. Jeździł przez jakiś czas po okolicy i szukał miejsca w którym mógłby pozbyć się zwłok. W końcu znalazł odpowiednie miejsce w lesie, rozebrał ją i położył twarzą do ziemi. Wracając do domu wyrzucił jej ubrania przez okno samochodu. Po chwili detektywi dowiedzieli się, że w samochodzie Clary znaleziono kolczyk. Okazało się, że drugi taki kolczyk znaleziono przy zwłokach June Cicero. Gdy Arthur się o tym dowiedział, jego zachowanie się trochę zmieniło, był zdenerwowany i drażliwy. Nie wierzył, że policja ma jakiekolwiek dowody. Detektywi wezwali do siebie jego żonę i później jego kochankę i starali się przekonać go, żeby oszczędził im udręki związanej z długim śledztwem. Shawcross chwilę się nad tym zastanowił i poprosił detektywów o mapę i zdjęcia ofiar, które wcześniej mu pokazywali.

Każde morderstwo miało jakiś powód. Niektóre kobiety naśmiewały się z niego, inne próbowały go okraść. Kilka kobiet groziło że powie o nim policji, przedstawi go jako mordercę. Jedna bezdomna powiedziała, że opowie jego żonie i ich romansie. Pierwsza jego ofiara, Dorothy Blackburn, ugryzła go w penisa podczas seksu oralnego. „Krew była wszędzie. Myślałem, że umrę”.

W złości złapał ją za gardło i ugryzł ją w waginę a później udusił. „Dusiłem ją przez dobre dziesięć minut.”

Niektóre kobiety udusił przykładając im coś do twarzy, innym po prostu zaciskał dłonie na szyi. Jeśli chodzi o morderstwo June Stott, to rozcięcie jej ciała i wypatroszenie miało pomóc w rozkładzie ciała. Znał tę kobietę trochę lepiej, kilka razy razem jedli posiłek u niego w domu. Zamordował ją, ponieważ zagroziła, że pójdzie na policję i go wyda.

Jego zeznania były powierzchowne, ale przynajmniej podawane szczegóły trochę rozjaśniały niektóre sprawy.

Z czasem wyjaśniła się sprawa z dziwnymi śladami na klatce piersiowej Dorothy Blackburn. Shawcross jakiś czas woził jej zwłoki na przednim siedzeniu samochodu i ślady powstały od mocno zawiązanej liny, której użył do unieruchomienia ciała.

Detektywi pokazali mu zdjęcia dwóch zaginionych kobiet, Marii Welch  Darlene Trippi. Arthur powiedział, że zabił obie kobiety i na mapie wskazał miejsca w których porzucił zwłoki. Później osobiście pokazał im te miejsca. Jedna z nich została porzucona w krzakach nad brzegiem rzeki, druga była w basenie. Obie kobiety zostały uduszone.

Gdy wracali na posterunek, przejeżdżali obok miejsca w którym znaleziono zwłoki Felicię Stephens. Zauważyli, że Shawcross nieco się ożywił, ale po chwili powiedział, że „nie zajmuje się czarnymi dziewczynami.” W końcu jednak przyznał się do tego morderstwa. Powiedział, że kobieta podbiegła do jego samochodu, żeby go namówić na jej usługi. Przypadkowo jej głowa uderzyła o szybę, prawie zginęła. Wtedy wciągnął ją do samochodu i udusił. Zdecydowanie twierdził, że nie było w tym niczego osobistego. Nie lubił czarnych prostytutek. Później powiedział komuś, że zabił czarną prostytutkę żeby zmylić policję.

Niektórzy śledczy, w tym Gregg McCrary, uważali, że Shawcross był odpowiedzialny za jeszcze jedno morderstwo. Chodziło o morderstwo czarnoskórej prostytutki, Kimberly Logan, która została odnaleziona na prywatnym podwórku i jej ciało było przykryte liśćmi. Liście były również wepchnięte do jej gardła. Okoliczności te były podobne do morderstwa 8-letniej dziewczynki w Watertown. Shawcross nie chciał przyznać się do tej zbrodni i nigdy nie został o nią oskarżony.

Gdy Shawcross skończył swoją opowieść, liczyła ona 79 stron maszynopisu. Zgodnie z podpowiedzią swojego adwokata wyznaczonego przez sąd, Davida Murante, Arthur po wszystkim stwierdził, że jest niewinny. Wkrótce zostało to rozwinięte do stwierdzenia niepoczytalności.

Przygotowania do procesu

„Zawsze gdy łapiemy tego typu mordercę, to porównujemy go z naszym profilem. Shawcross był taki, jakim go sobie wyobrażaliśmy.” (McCrary)

Był zwykłym facetem, białym, żonatym, zatrudnionym na etacie. Mieszkał w pobliżu miejsc w których poznawał swoje ofiary, miał również przeszłość kryminalną na tle seksualnym. Często łowił ryby nad rzeką Genesee. Większość prostytutek nie podejrzewała go o nic złego. Profilerzy pomylili jego wiek o 10 lat, ale uznali, że czas który spędził w więzieniu był równoznaczny z nie popełnianiem przestępstw na tle seksualnym. Gdy tylko opuścił mury więzienia, wrócił do tego co robił wcześniej, tak jakby nigdy nie był za kratkami.

Chuck Siragusa, asystent prokuratora generalnego, przygotowywał się do tego procesu od wielu miesięcy i chciał wykorzystać całą swoją wiedzę prawniczą żeby skazać tego człowieka. W stanie Nowy Jork nie obowiązywała kara śmierci, ale Siragusa mógł obiecać, że Arthur Shawcross już nigdy nikogo nie zabije.

Jedna z ofiar została znaleziona na terenie innego hrabstwa, ale Siragusa wciąż miał w ręku akta dziesięciu innych morderstw. Miał też trochę dowodów rzeczowych, zeznania świadków, no i długie zeznanie samego Shawcrossa. Prokuratura wiedziała, że przyznanie się Shawcrossa do niepoczytalności oznaczało ciężką walkę w sądzie. Arthur wiele czasu spędził na rozmowach z psychiatrami i opowiadał tam wiele rzeczy, o których w ogóle nie wspominał podczas przesłuchania. Wyglądało na to, że wszystko to wymyślił na potrzeby chwili.

Złożenie zeznań obciążających samego siebie jest zawsze traktowane ze zwiększoną uwagą. Tak samo było w tym przypadku. Śledczy musieli przesłuchać wiele osób które znały Shawcrossa. Rodzice i jego siostra zdecydowanie zaprzeczyły jego twierdzeniom o traumatycznych przeżyciach z dzieciństwa i wczesnych kontaktach seksualnych. Przyznali, że uderzył swoją siostrę w twarz, ale poza tym w domu nie stosowano żadnych kar cielesnych. Arthur dobrze radził sobie w szkole, w pierwszych jej latach, uczęszczał do kościoła i był dobry dla zwierząt. Nie moczył się w łóżku, chociaż sam powiedział, że robił to do trzynastego roku życia. Niczego nigdy nie podpalił, nie znęcał się nad zwierzętami ani innymi dziećmi. Według Arthura, jego pierwszy stosunek seksualny miał z siostrą matki, był to seks oralny. Matka wszystkiemu zaprzeczyła, stwierdziła że nie ma siostry o imieniu które podał Arthur. Jego młodszy brat powiedział, że Arthur miał szczęśliwe dzieciństwo, chociaż czasami był porywczy. Sąsiedzi również zeznali, że nigdy nie widzieli, żeby jego matka była agresywna.

Okazało się także, że jego opowieści o służbie w Wietnamie też nie są w pełni prawdziwe. Dziennikarze wykryli, że Arthur służył w rejonie w którym było stosunkowo mało walk z wrogiem. Nikt z jego oddziału nawet go nie pamiętał, on sam również nie zdobył żadnego medalu za zasługi. Arthur dużo czytał o Wietnamie, w tym relacji więźniów tam przetrzymywanych. Na tej podstawie mógł wymyśleć swoją historię, która początkowo wydawała się prawdziwa. Nigdy nie był szczególnie narażony, nie uczestniczył w patrolach w dżungli, a także, jak twierdził, nie masakrował całych wiosek.

Siragusa chciał obalić twierdzenie obrony, że Shawcross jest niepoczytalny. W tym celu powołał psychiatrę sądowego, Parka Dietza. Psychiatra zlecił Robertowi Resslerowi sprawdzenie historii pobytu Shawcrossa w Wietnamie. Robert Ressler był nie tylko utytułowanym, emerytowanym pracownikiem FBI z zakresu profilowania. Pracował także dla US Army CIDC (Criminal Investigation Command), jednostki badającej zbrodnie i poważne przestępstwa w amerykańskiej armii.

Ressler dokładnie sprawdził przyczyny rzekomego zespołu stresu pourazowego Shawcrossa. Sprawdził również wioskę, którą Arthur pomógł zniszczyć, a także próbował potwierdzić 39 morderstw, których Shawcross miał dokonać w Wietnamie. Tuż przed procesem, w jednej z rozmów z psychiatrą, Arthur przyznał, że w rzeczywistości nikogo w Wietnamie nie zabił.

 „Przepracowałem trzydzieści pięć lat w czynnej służbie i w rezerwie w żandarmerii wojskowej i CIDC i moje doświadczenie pozwoliło szybko obalić obronę Shawcrossa bazującą na PTSD (zespół stresu pourazowego). Informacje, które zdobyłem, wskazują na to, że Shawcross w znacznym stopniu symulował. Było jasne że oszukuje i to otworzyło drzwi do przełamania jego historii na temat tego jak doszło do jego zbrodniczych skłonności. Podczas rozmowy z psychiatrą Dorothy Lewis, Shawcross był pod wpływem hipnozy. Widzieliśmy nagrania z tego przesłuchania i zdaliśmy sobie wszystko było udawane. Shawcross wodził ją za nos.” (R. Ressler „Whoever Fights Monsters”)

Ressler stwierdził, że zeznania Shawcrossa na temat tego, że był on świadkiem wojennych okrucieństw są zdecydowanie nieprawdziwe. Praca Resslera przyczyniła się do tego, że ostatecznie obrona zrezygnowała z wykorzystania zespołu stresu pourazowego jako wytłumaczenia agresji Shawcrossa.

Oceny

Aby uznać kogoś za chorego psychicznie w stanie Nowy Jork, zespół obrońców musiał zdecydowanie wykazać, że w czasie popełniania przestępstwa, najlepiej każdego z osobna, Shawcross nie wiedział co robi, lub nie mógł określić że to było złe zachowanie. Musiał cierpieć na jakąś organiczną chorobę mózgu, skrajne zaburzenia emocjonalne lub trwałą psychozę dysfunkcyjną.

Adwokat zatrudnił kolejnego psychiatrę z hrabstwa Wayne, dr Richarda Krausa i psychiatrę z hrabstwa Monroe, Dorothy Lewis. Olsen przedstawia w swojej książce fragmenty wywiadów między Shawcrossem i psychiatrą, ale nie wskazuje na któregoś konkretnego psychiatrę. Najprawdopodobniej rozmowy pochodzą z raportu przygotowanego przez dr Krausa. Pytania często nakierowane są tak, żeby stwierdzić niepoczytalność pacjenta. Shawcross przy wielu z nich okazuje irytację, zwłaszcza przy tych które sugerują, że może zmyślać i często odmawia udzielenia odpowiedzi.

W końcu w swoim raporcie, dr Kraus przyznaje, że Shawcross był kłamcą, socjopatą, był zdrowy psychicznie i poczytalny, nie cierpiał na zespół stresu pourazowego. Miał skłonności do wymyślania historii, w których co jakiś czas zmieniał szczegóły. Prawdopodobnie nie był ofiarą wykorzystywania seksualnego jako dziecko, nie miał również jakichś zauważalnych uszkodzeń mózgu. Psychiatra uznał za interesujące, że większość życia Arthura kręci się wokół kobiet, których nienawidził, nawet jego służba w Wietnamie. Większość jego wrogów, o których morderstwach wspominał, to były kobiety.

Dr Kraus spędził bardzo dużo czasu na rozmowach z Shawcrossem i jego ocena wydaje się najbardziej dokładna. Jego spostrzeżenia są bardzo przydatne w zrozumieniu tego mordercy.

Kraus zdecydowanie nie chciał stwierdzić niepoczytalności tam gdzie jej nie widział, ale był na tyle zainteresowany Shawcrossem że wielokrotnie do niego wracał. Opisał, jak z biegiem czasu zmieniały się zeznania Arthura, zwłaszcza po jego rozmowach z innymi ludźmi. Shawcross dodawał makabryczne szczegóły o których nigdy wcześniej nie wspominał. To wszystko wzbudzało podejrzenia co do prawdziwości tych zeznań. Opowieści o kanibalizmie pojawiły się dopiero w późniejszych zeznaniach. Odkryła także, że w moczu Shawcrossa jest substancja która może odpowiadać za jego wahania nastroju, agresję, niezdolnością do tolerowania stresu i problemami z pamięcią krótkotrwałą. Nie miał uszkodzeń mózgu ani zaburzeń napadowych, ale był impulsywny i nadwrażliwy. Miał neurologicznie upośledzone zdolności do wydawania rozsądnej oceny sytuacji. Dr Kraus nigdy nie zeznawał na procesie. Zostawił po sobie obszerny raport, liczący ponad 20 tysięcy słów.

W hrabstwie Morone w centrum uwagi znalazła się dr Lewis. W książce „Guilty by Reason of Insanity” pani psychiatra wskazuje, że nigdy nie miała szansy na obronę swoich odkryć, dokonanych podczas rozmów z Shawcrossem. Wiedziała, że zrobiono badania w których wykryto u niego dodatkowy chromosom Y i zaakceptowała wątpliwą teorię, że tacy mężczyźni są bardziej agresywni. Zleciła badanie MRI, które wykazało, że na końcu płata czołowego znajduje się mała, wypełniona płynem cysta. Dr Lewis uważała, że to ważne.

„Mózg to bardzo wrażliwy organ. Nawet najmniejsza blizna, guz lub torbiel mogą w pewnych okolicznościach wywołać nieprawidłową aktywność, co prowadzi np. do drgawek.” (dr Lewis)

Nieprawidłowe impulsy elektryczne w tylnej części płata skroniowego są powiązane z zachowaniami zwierzęcymi. Dr Lewis wierzyła w zeznania Shawcrossa, w których twierdził, że jednej z ofiar wyciął pochwę i ją zjadł. Nie było na to żadnych dowodów. Shawcross usunął wargi sromowe dwóm kobietom, ale nie wyciął pochwy. Być może chciał to zrobić, ale zwłoki były tak zamarznięte, że mu się to nie udało. Nigdy żadnemu ze śledczych nie wspominał o jedzeniu ludzkich organów. Teraz, gdy walczył o uznanie niepoczytalności, wydawało się, że taka historia jeszcze bardziej wstrząśnie ludźmi.

Dr Lewis wierzyła, że Shawcross ma wszelkie objawy napadu skroniowego. Miał zaburzenia pamięci, widział jasne światła przed napadem i zapadał w głęboki sen zaraz po nim. Podczas sesji odkryła, że często myli jedno morderstwo z innym. Podczas wcześniejszych rozmów z policjantami nigdy mu się to nie przytrafiło. Znał imiona każdej ze swoich ofiar i dokładnie wskazywał miejsca ich porzucenia. Pamiętał też jak i dlaczego je zabił. Wydawało się, że Shawcross wie dokładnie co ma jej mówić żeby przekonać ją o swoim upośledzeniu. Wcześniej nikomu o tym nie wspominał. Był jak kameleon, który w rozmowie z każdą osobą mówi to, czego ta osoba od niego oczekuje i co może przynieść mu jakiekolwiek korzyści. Dr Lewis nie potrafiła powiedzieć, w jaki sposób Shawcross mógłby wrócić na miejsce zbrodni której dokonania, według niego, nie pamiętał.

Poprosiła prawników o skontaktowanie się z jej partnerem, neurologiem Jonathanem Pinkusem, i zatrudnieniem go do przeprowadzenia rozległego badania neurologicznego. Adwokaci stwierdzili, że mają badanie rezonansem magnetycznym i zatrudnili neurologa z Harwardu do przeprowadzenia kilku badań, w tym EEG. Dr Lewis nigdy nie widziała wyników tych badań, ale zgodziła się napisać raport i zeznawać w sądzie. Stwierdziła, że Shawcross prawdopodobnie cierpiał na napady padaczki. Doświadczył również stanów dysocjacyjnych wywołanych traumą i przemocą. Miał wiele osobowości.

Podczas sesji, dr Lewis poddawał go hipnozie. Chciał odkryć wcześniejsze traumy, które mogły wywoływać tak gwałtowny gniew w stosunku do kobiet. Shawcross opisywał poważne nadużycia, których dopuszczała się jego matka. Kobieta miała wkładać mu w odbyt kij od miotły. W innych relacjach miał to być kij od szczotki toaletowej. Zmienił tę wersję po tym, jak okazało się, że w tym czasie jego rodzina korzystała z tzw. wychodka. Dr Lewis wierzyła w każde jego słowo. Podczas hipnozy Arthur stawał się swoją karcącą matką i „Ariemesem”, XIII-wiecznym, żądnym krwi kanibalem.

Z dokumentacji medycznej wynikało, że Shawcross był w szpitalu z powodu częściowego paraliżu w wieku 9 i 10 lat. Szybko wyzdrowiał. Nie było wzmianki o żadnym fizycznym urazie, ale dr Lewis uznała, że paraliż musiał być spowodowany traumatycznym przeżyciem.

Akta szkolne opisywały matkę Shawcrossa jako „karcącą i odpychającą”. Dr Lewis uznała to za formę znęcania się nad dziećmi. Nadal chciała analizy neurologicznej, ale jej nie otrzymała. Wiedziała, że w sądzie takie analizy bardzo się przydają. Postanowiła napisać raport bazując jedynie na swoich obserwacjach i przekonaniach dotyczących tej sprawy. W swojej książce później stwierdziła, że „to był jej pierwszy duży błąd”.

Wśród dokumentów więziennych znalazła opisy sytuacji, które uznała za bliskie napadom. Shawcross podczas tych napadów, tracił przytomność i upadał na podłogę. Jego krewni potwierdzili, że miał takie zachowania jako dziecko. Dr Lewis była pewna swojej diagnozy. Jednak nie była tak przygotowana do procesu jak sama uważała.

Proces

Lewis przyjechała do Rochester dwa dni przed procesem. Na miejscu dowiedziała się, że pieniądze które miały być zarezerwowane na opłacenie badań neurologicznych zostały wydane na honorarium dla pisarza Joela Norrisa. Norris przeprowadzał wywiady z Shawcrossem i jego partner chciał je sprzedać lokalnym mediom. Bardzo się tym wszystkim zdenerwowała i uważała, że sędzia powinien wstrzymać proces. Kraus również się o tym dowiedział i był mocno zdenerwowany tą sytuacją.

Neurochirurg który miał być zatrudniony przez obronę, znalazł się po stronie prokuratora. Lewis kiedyś go szanowała, tak teraz uważała, że nie przyłożył się do wykonywanej pracy, nawet nie zbadał Shawcrossa. Lewis postanowiła skontaktować się z nim i porozmawiać o sprawie. Dowiedziała się, że neurochirurg otrzymał wyniki rezonansu magnetycznego od obrońców, przy dużej pomocy Joela Norrisa. Lekarz zalecił wykonanie badania EEG, ale wyniki tego badania nigdy nie dotarły do obrońców. Zgodził się także, że należało wykonać dodatkowe badania Shawcrossa. Lewis chciała to wykorzystać i próbowała przekonać sędziego. Sędzia nie zgodził się na dodatkowe badania. Okazało się także, że adwokat Shawcrossa powiedział jej, że takie badania zostały już zlecone, a nie było to prawdą. Wtedy po praz pierwszy głośno i oficjalnie powiedziała, że została oszukana. Liczyła na to, że takie jawne stwierdzenie zwróci uwagę sędziego i będzie jakaś reakcja. Sędzia zignorował jej zachowanie.

W książce napisała potem, że wtedy powinna zrezygnować i wrócić do domu. Nie zrobiła tego i to było jej „drugim wielkim błędem”.

Podczas przesłuchania zapytano ją, czy rozmowy które przeprowadził Joel Norris mogły wpłynąć na to co później mówił Shawcross. Lewis zaprzeczyła, ponieważ myślała, że to ona pierwsza rozmawiała z Arthurem. Dopiero później odkryła, że tak nie było. Ich rozmowy były w tym samym czasie. Cała ta sytuacja postawiła ją w złym świetle. Wyglądało na to, że była zupełnie nieprzygotowana do procesu.

Jej zeznania trwały trzy tygodnie. Później sama przyznała, że w porównaniu z ekspertem powołanym przez prokuraturę, dr Parkiem Dietzem, wypadła słabo. Była niezorganizowana, niezdarna i zła. Jej zeznania były mało wiarygodne i zraziły do siebie ławę przysięgłych. Dr Dietz był pewny siebie gdy opisywał Shawcrossa jako symulanta i oszusta i to on zrobił zdecydowanie lepsze wrażenie.

Dr Lewis uważała, że Shawcross przyjął alternatywną osobowośc w czasie gdy zabijał – „Bessie”. Twierdziła również, że Arthur powinien trafić do szpitala a nie do więzienia. Lewis uważała, że morderców się kształtuje, że sami z siebie się tacy nie rodzą. Według niej większość z nich to „produkty” nadużyć i traumatycznych przeżyć.

Lewis wysłała skany obrazu mózgu Shawcrossa do dr Pinkusa. Pinkus zidentyfikował blizny w płatach czołowych, które mogły wpłynąć na zdolność Arthura do podejmowania właściwych decyzji. Dyskusja na ten temat została dopuszczona na procesie. Dr Dietz odrzucił wyniki tych badań jako nieistotne. Według niego nie było żadnych dowodów tego, że Shawcross cierpiał na chorobę psychiczną lub miał jakąkolwiek wadę, która uniemożliwiała mu zrozumienie, że postępuje niewłaściwie. Samo to, że starał się ukryć swoje ofiary świadczyło, że zdawał sobie sprawę że może zostać za to aresztowany, jeśli ktoś odkryje te zwłoki. Miał pracę, miał żonę i całkiem dobrze funkcjonował w życiu codziennym. Mógł być nienormalny, mógł nawet zjadać organy swoich ofiar, ale nie znaczyło to, że nie wiedział, że to co robi, jest czymś złym.

Problem sprowadzał się do jednego: jakiekolwiek upośledzenie miał, musiało wpływać na jego zdolność do oceny swoich czynów. Jeden ekspert twierdził, że tak było; drugi ekspert całkowicie temu zaprzeczał.

Podczas procesu Arthur Shawcross siedział na sali i na nic nie reagował. Wyglądał jak zombie, tak jakby rzeczywiście cierpiał na jakieś poważne uszkodzenie mózgu.

Po pięciu tygodniach dramatycznych przesłuchań ława przysięgłych zdecydowała o dalszym losie Arthura Shawcrossa. Po kilkugodzinnych obradach Shawcross został uznany za winnego popełnienia morderstwa drugiego stopnia (bez premedytacji) w dziesięciu sprawach. Został skazany na 25 lat pozbawienia wolności za każde z popełnionych morderstw. Dopiero po odsiedzeniu 250 lat w więzieniu będzie mógł ubiegać się o zwolnienie warunkowe.

Wyznaczono także datę drugiego procesu w hrabstwie Wayne, w sprawie morderstwa Elizabeth Gibson. Wyglądało no to, że jednak nie ma powodu by do niego doprowadzać. Dr Kraus nie był w stanie stwierdzić upośledzenia umysłowego i adwokaci Shawcrossa przekonali go, by dobrowolnie przyznał się do winy.

W filmie dokumentalnym „Cannibal: The Real Hannibal Lecter” z 2003 roku, dziennikarka Katherine English wybrała Shawcrossa jako jednego z bohaterów. Arthur zgodził się na wywiad, ale raczej niechętnie rozmawiał, ponieważ dziennikarka mocno naciskała na opisy okropnych zbrodni których dokonał. Według Elizabeth, Arthur był z tego powodu bardzo zadowolony.

Wywiad przeprowadzono w zakładzie karnym Sullivan Correctional Facility. Shawcross przyznał, że zjadł genitalia trzech swoich ofiar. Jedną z ofiar miał być mały chłopiec, Jack Blake. Zgodnie z dokumentacją, tylko jedna ofiara miała wyciętą pochwę. Dziennikarka miała nadzieję, że Arthur opowie coś więcej, jakoś się z tego wytłumaczy. Podobnie jak dr Lewis, Elizabeth English wierzyła w jego opowieści o wykorzystywaniu seksualnym w jego dzieciństwie. Opowiedział o tym niewiele, ponieważ nie chciał na niektóre tematy rozmawiać z kobietą. Przyznał też, że w dżungli śledził dwie kobiety które były w Vietcongu. Ostatecznie je złapał, jedną z nich związał a drugą pokroił i upiekł w ognisku. „Wziąłem prawą nogę tej kobiety, od kolana do biodra… zdjąłem tłuszcz… i zjadłem, patrząc w oczy tej drugiej. Kiedy zacząłem ją jeść ta kobieta po prostu się zsikała.”

English zapytała go, jak smakowało ludzkie mięsi. „Kiedy ostatnio jadłaś dobrą pieczeń wieprzową?” To określenie stało się jego ulubionym i później dokładnie tak odpowiadał na tego typu pytania.

– Dlaczego ją zjadłeś?
– Nie mam pojęcia.
– Byłeś głodny?
– Nie.

Elizabeth namawiała go, by opowiedział o zjadaniu prostytutek. Nie chciał o tym rozmawiać z kobietą. Wcześniej nie miał takich oporów, czy to w rozmowach z kobietami czy mężczyznami, ale wtedy chodziło o uznanie go za niepoczytalnego. Teraz powiedział tylko, że wyciął kilka części, wspomniał o waginie którą zjadł.

„Myślałem, że zabijam swoją matkę. Te rzeczy które jadłem, myślałem, że to moja matka.”

Pod koniec rozmowy Shawcross z uśmiechem na ustach powiedział Elizabeth jak smakowałoby jej ciało. Kobieta czuła się nieswojo ale nie dała tego po sobie poznać. Ale to tylko jej relacja. Podsumowując, Elizabeth English wyglądała na niezadowoloną z całej rozmowy i chciała dodać coś mocnego od siebie.

W liście z 1990 roku Shawcross napisał: „Powinienem zostać wykastrowany, albo mieć w głowie wsadzoną jakąś elektrodę która powstrzymałaby moją głupotę czy cokolwiek. Po prostu zagubiłem się w poszukiwaniu uwolnienia od mojego szaleństwa.”

W więzieniu Arthur zajmował się malowaniem obrazów. Malował głównie jaskrawe obrazy których głównymi motywami były motyle i dzikie zwierzęta.

10 listopada 2008 roku Arthur Shawcross trafił do szpitala Albany Medical Center z powodu silnego bólu w prawej nodze. Tego samego dnia, o 21:50 jego serce przestało bić. Jego zwłoki zostały spalone.

Jeśli podobał Ci się ten tekst to może warto docenić naszą pracę i wesprzeć nas na Patronite (kiknij tutaj). Dziękujemy 🙂

przygotował Michał, na podstawie tekstu Katherine Ramsland (CrimeLibrary.com)