urodzony w 1970 roku; aresztowany 5 września 2005 roku i 8 września tego samego roku oskarżony o popełnienie dwóch morderstw pierwszego stopnia; zmarł w więzieniu 15 kwietnia 2007 roku.

Wpływ Josepha Duncana

Od czasu do czasu w Stanach Zjednoczonych pojawia się morderca tak zdeprawowany, że zmienia to nasz sposób patrzenia na społeczeństwo. Tak było w przypadku Teda Bundy, Johna Gacy, Jeffa Dahmera, Richarda Specka.

Do tego grona należy dopisać jeszcze jedno nazwisko – Joseph Edward Duncan III.

Duncan, jako nastolatek, zgwałcił i torturował 14-letniego chłopca. Podczas procesu został potraktowany jako dorosły i skazany na 20 lat pozbawienia wolności. Po 18 latach opuścił mury więzienia i zamieszkał w Fargo, w Północnej Dakocie. Dostał się tam na uniwersytet North Dakota State University. Został zarejestrowany jako przestępca seksualny i przez kilka lat prowadził spokojne życie.

Wiosną 2004 roku ponownie złamał prawo. Został oskarżony o molestowanie chłopca na placu zabaw. Wiedział, że gdy trafi na salę sądową to dostanie wysoki wyrok i ponownie trafi do więzienia. Ukradł samochód i wyjechał z miasta. Uciekł na kilka miesięcy przed zakończeniem edukacji.

Trafił do miasteczka Coeur d’Alene w stanie Idaho. Ze strzelbą w jednej dłoni i młotkiem stolarskim w drugiej, pojawił się przed domem Brendy Groene. Młotkiem zabił Brendę, jej 13-letniego syna Slade’a i jej chłopaka, Marka McKenzie.

W domu była jeszcze dwójka najmłodszych dzieci. 9-letniego Dylana i 8-letnią Shastę związał i wsadził do swojego jeepa. Zabrał ich do swojej kryjówki w lasach Montany. Przez kolejne siedem tygodni wykorzystywał je seksualnie. Ostatecznie zabił Dylana.

Duncan został aresztowany w restauracji w Coeur d’Alene gdzie jadł śniadanie z Shastą.

„FBI” puka do drzwi

26 sierpnia 2005 roku około godziny 19:00 Hank Eisses usłyszał pukanie do drzwi. Gdy je otworzył, zobaczył wielkiego faceta, 200 cm wzrostu i około 130 kg wagi. Olbrzym ubrany był w uniform FBI.

Hank był przyzwyczajony do takich wizyt. Był zarejestrowanym przestępcą seksualnym, podobnie jak dwóch jego współlokatorów – 68-letni Victor Vazquez i 42-letni James Russell.

Eisses urodził się w Holandii, ale od dawna mieszkał w Stanach Zjednoczonych. W 1997 roku przyznał się do wielokrotnego zgwałcenia dorastającego chłopca. Wcześniej podał mu narkotyki i alkohol. Spędził w więzieniu 5 lat i został wpisany na listę przestępców seksualnych. W 2002 roku wyszedł na wolność i kupił dom przy 2825 Northwest Ave. w Bellingham. Szybko znalazł współlokatorów i dzięki temu mógł łatwiej spłacać raty za dom.

68-letni Victor Vazquez pod koniec 80-tych lat stanął przed sądem, oskarżony o molestowanie swoich dzieci. Robił to od ich narodzin, przez 14 lat. Przyznał się do winy i za kratami spędził 11 lat. W 2002 roku wyszedł na wolność. Hanka Eissesa poznał podczas leczenia przestępców seksualnych.

W 2003 roku dołączył do nich James Russell. Wyszedł na wolność po 9 latach w więzieniu, skazany za napaść seksualną na 3-letnią dziewczynkę. Russell miał na swoim koncie znacznie więcej ofiar – co najmniej sześcioro małych dzieci doznało z jego rąk ogromnej krzywdy.

W 1990 roku Waszyngton był pierwszy stanem w którym zezwolono na wolny, publiczny dostęp do rejestru przestępców seksualnych. Na stronie internetowej szeryfa z hrabstwa Whatcom County, Eisses, Vazquez i Russell widnieli jako przestępcy seksualni trzeciego stopnia, czyli tacy którzy z największym prawdopodobieństwem popełnią przestępstwa seksualne w przyszłości.

Ustalenie ich miejsca zamieszkania zajmowało kilka minut. Właśnie w taki sposób trafił pod ich drzwi olbrzym w uniformie FBI.

Wszyscy trzej byli wtedy w domu. Mężczyzna wyjaśnił, że prowadzi śledztwo w sprawie gróźb skierowanych pod adresem zarejestrowanych przestępców seksualnych. Powiedział, że w internecie pojawiła się lista z nazwiskami. Dwie osoby z tej listy już nie żyją. Mężczyzna zapukał do ich drzwi, żeby ich o tym poinformować i ostrzec.

Eisses zaprosił agenta do środka. We czterech usiedli w salonie, potem przenieśli się na patio. Długo rozmawiali, w całkiem przyjaznej atmosferze. Gdy okazało się że w domu nie ma piwa, agent poszedł do pobliskiego sklepu i kupił zgrzewkę piwa Coors.

Ponownie usiedli na patio, agent pił piwo i palił Camele. Znał historię każdego z trzech mężczyzn i zaczął ich wypytywać o szczegóły ich przestępstw. Interesowało go to, w jaki sposób napadali na swoje ofiary i dlaczego to robili.

Russell opuścił ich około 21:30. Musiał iść do pracy na nocną zmianę. Zadzwonił do domu około 1:15, nikt nie podniósł słuchawki. Agent FBI od początku wydawał mu się podejrzanym typkiem. Około 3 nad ranem miał przerwę w pracy i postanowił wrócić na chwilę do domu i sprawdzić czy wszystko jest w porządku. Gdy wszedł do sypialni na podłodze zobaczył dwa ciała. Hank Eisses został postrzelony w prawe ucho, Victor Vazquez w prawą skroń. Lufa pistoletu była tak blisko że dotykała skóry. To była egzekucja.

Egzekucje

Detektywi którzy przybyli na miejsce zbrodni znaleźli dwie łuski kaliber 9 mm. Przejrzeli historię w przeglądarce na włączonym w sypialni komputerze. Ktoś odwiedził stronę internetową ze spisem przestępców seksualnych. W historii przeglądarki z tej nocy były również strony pornograficzne.

Oczywiście mężczyzna podający się za agenta FBI naprawdę nim nie był. Źle wybrał swoje ofiary. Zastrzeleni mężczyźni prowadzili spokojne życie i dotrzymywali warunków na jakich opuścili więzienie. Wszyscy trzej żałowali swoich czynów, mieli wyrzuty sumienia i prawdopodobnie to ich ze sobą połączyło. Razem się wspierali.

W pewnym sensie byli oni dowodem na to, że system działał dobrze. Wszyscy trzej dobrze sobie radzili, mieli pracę i żyli zgodnie z prawem.

Po morderstwach, córka Vazqueza, Eve, opowiedziała dziennikarzom, że spotkała się z ojcem po tym jak wyszedł z więzienia.

„Zobaczyłam mężczyznę dotkniętego poczuciem winy, który bardzo cierpiał z powodu krzywdy jaką wyrządził w przeszłości. Boję się, że społeczeństwo uzna mordercę mojego ojca jako kogoś sprawiedliwego. Może usprawiedliwi jego zbrodnię z powodu złych rzeczy które zrobił 17 lat temu. Gdyby ktoś czuł złość do mojego ojca to byłabym ja, jego główna ofiara.”

Kobieta powiedziała również, że powoli odbudowywała stosunki ze swoim ojcem.

„W końcu zauważyłam, że mój ojciec to nie tylko zły człowiek. Stał się lepszym człowiekiem, prawdziwym ojcem, który robił wszystko co w jego mocy by naprawić krzywdy które kiedyś wyrządził.”

Aresztowanie

Morderca mocno ułatwił detektywom ich pracę. Na miejscu zbrodni zostawił dużo odcisków palców i niedopałków papierosów. Dzięki tym dowodom można było pobrać ślady biologiczne do sprawdzenia DNA. Ale to wszystko nie było potrzebne.

Morderca kilka dni po morderstwie wysłał list do policji i gazety Bellingham Herald. Wyjaśniał w nim swoje motywy i ostrzegał, że zabije więcej przestępców seksualnych których ofiarami były dzieci.

„Darowałem życie Jamesowi Allenowi Russelowi tylko po to, żeby mógł przekazać wiadomość innym podobnym do niego ludziom. Idę po nich.”

Mężczyzna podpisał się pseudonimem „Agent Life”.

5 września, 10 dni po morderstwach, morderca zadzwonił na posterunek policji i powiedział że chce się poddać i chce żeby go aresztowano. Mężczyzna dzwonił z restauracji w Bellingham.

W ciągu godziny policjanci zatrzymali 35-letniego Michaela Anthony’ego Mullena.

Mullen zeznał, że zabił tych dwóch mężczyzn w odwecie za morderstwa dokonane przez Duncana. Chciał chronić dzieci, w tym swoje dzieci, przed pedofilami. Zeznał, że nazwiska i adres swoich ofiar znalazł w internecie, około 6 tygodni wcześniej. Przez cały ten czas obserwował ich dom i planował szczegóły morderstwa.

Mullen bardzo chciał się szybko przyznać i dostać wyrok śmierci. Po śmierci chciał spotkać Duncana i tam zemścić się na nim za zbrodnię na rodzinie Groene.

Wołanie o pomoc

„Przez całe życie wołał o pomoc.” – takimi słowami opisał Michaela jego brat Larry. Powiedział, że jego brat był niespokojnym mężczyzną. Jako dziecko był molestowany przez ich sąsiada. Całe swoje dorosłe życie nie stronił od alkoholu, leków uspokajających, antydepresyjnych i nasennych.

Miał za sobą dwa wyroki za kradzieże i oszustwa. W 2003 roku spędził 18 miesięcy w więzieniu za kradzież samochodu. Miał dwoje lub troje dzieci, z różnych związków.

W sądzie prokurator Mac Setter powiedział:

„Mullen przedstawił siebie jako złodzieja i oszusta, którego życie zostało zmarnowane. Morderstwo przestępców seksualnych nadało jego życiu jakąś wartość.”

W sądzie przedstawiono również listo który Michael napisał do swojej dziewczyny.

„Morderstwo to nie jest rozwiązanie. To co zrobiłem też było złe. Teraz mogę już tylko się modlić, żeby Bóg zobaczył, że miałem dobre intencje.”

Po aresztowaniu Mullena, Mike Carter, dziennikarz z Seattle Times napisał do niego list. W liście prosił o wyjaśnienie motywów zbrodni. Michael szybko odpisał.

„Moim celem jest spotkanie się z Duncanem i pobicie go na śmierć. Niedobrze robi mi się na myśl o tym, jakich tortur musiał doznać Dylan przed swoją śmiercią. Na koniec został wyrzucony jak worek ze śmieciami.”

Lista ofiar

Michael Mullen pokazał detektywom swoją listę przestępców seksualnych. Powiedział, że chciał porozmawiać z Eissesem i dowiedzieć się „dlaczego zrobił to co zrobił.”

„Rozmawiałem z nimi trzema. Z całej trójki tylko jeden okazał skruchę i poczucie winy. To właśnie jego puściłem wolno.” Powiedział, że zabił Eissesa i Vazqueza, ponieważ obaj obwiniali swoje ofiary i nie okazali skruchy. Powiedział też, że chciał ocalić jednego z nich, żeby ten ocalały przekazał informację, że społeczeństwo nie będzie tolerować wykorzystywania i maltretowania „naszych” dzieci.

„Nie zrozumcie mnie źle. Nie jestem święty. Od dzieciństwa byłem prześladowany. Po prostu nie chcę żeby dzieci dorastały w poczuciu dezorientacji, smutku i strachu.”

„Mullen starł się usprawiedliwić te morderstwa. Chciał, żeby wyglądało to tak, że ofiary miały wybór. Rozmawiał z nimi i nie zdali testu, nie okazali skruchy. Ale bez względu na wynik testu, Mullen od początku miał zamiar ich zabić.” (Mac Setter)

Michael powiedział swojemu bratu, że Vazquez i Eisses chwalili się swoimi zbrodniami. Larry stwierdził, że nie było w tym żadnej logiki. Po co ci dwaj mężczyźni mieliby się przechwalać tym co zrobili w rozmowie z agentem FBI? Prawdopodobnie szczerze opowiadali o swoich czynach, a Michael odebrał to jako przechwałki i dumę.

Początkowo Michael odmawiał pomocy prawnej, chciał szybko przyznać się do winy i zostać skazany. Po długich rozmowach z bratem zgodził się współpracować z obrońcą z urzędu. Podczas drugiego przesłuchania w sądzie, Mullen płakał siedząc na ławie oskarżonych. Teraz wszystko zależało od tego, czy Michael zostanie uznany za zdrowego psychicznie. Od tego zależeć miał przebieg procesu sądowego.

8 września 2005 roku Michael Anthony Mullen został oskarżony o popełnienie dwóch morderstw pierwszego stopnia. Zarzuty jakie mu postawiono wskazywały na karę śmierci, ewentualnie karę dożywotniego pozbawienia wolności bez możliwości zwolnienia warunkowego.

Michael Mullen zmarł w więzieniu Stafford Creek Corrections Center 15 kwietnia 2007 roku. Wstępną przyczyną śmierci były powikłania po zapaleniu płuc. Po dokładniejszym przebadaniu zwłok, koroner odkrył, że do śmierci mogły przyczynić się narkotyki. W biurze szeryfa hrabstwa Grays Harbor County uważano, że Mullen popełnił samobójstwo. Na jego ciele nie było żadnych śladów przemocy. Mullen przebywał na oddziale intensywnej opieki medycznej, gdzie nie miał kontaktu z innymi osadzonymi.

Michael przyjmował leki przepisywane na receptę, ale koroner nie ujawnił jakie to były leki. Nie powiedział także, jakie dawki były na recepcie. Była to spora ilość, ale nie taka by bezpośrednio była przyczyną śmierci. Według Eda Fleminga, koronera hrabstwa Gray Harbor County, bezpośrednią przyczyną śmierci były powikłania po zapaleniu płuc. Płuca Mullena wypełniały się płynem co zaburzało zdolność organizmu do wchłaniania tlenu.

Jeśli podobał Ci się ten tekst to może warto docenić naszą pracę i wesprzeć nas na Patronite (kiknij tutaj). Dziękujemy 🙂

przygotował Michał, na podstawie tekstu Davida Krajicka (CrimeLibrary.com)