urodził się 25 lutego 1963 roku w Tacoma, w stanie Waszyngton;

1978 – 9-letni chłopiec (gwałt);
1980- 14-letni chłopiec (gwałt);
1996, 6 lipca – 9-letnia Carmen Cubias, 11-letnia Sammiejo White;
1997, 31 marca – 7-letnia Deborah Palmer (?);
1997, 4 kwietnia – 10-letni Anthony Martinez;
2004, 3 lipca – 6-letni chłopiec (gwałt);
2005, 15 maja – 40-letnia Brenda Groene, 13-letni Slade Groene, 37-letni Mark McKenzie;
2005, lipiec – 9-letni Dylan Groene;

W drodze

5 kwietnia 2005 roku 42-letni Joseph Edward Duncan III został zwolniony z aresztu po tym, jak jego przyjaciel wpłacił 15 000 dolarów kaucji. Duncan był oskarżony o molestowanie seksualne 6-letniego chłopca i podejrzenie molestowania jeszcze jednego chłopca, syna jego przyjaciela. Po zwolnieniu z aresztu niemal natychmiast opuścił hrabstwo Becker County w stanie Minnesota. Zatrzymał się w Wal-Mart i kupił tam gogle z noktowizorem i kamerę wideo. Później dokupił strzelbę, naboje i młotek.

15 kwietnia w miasteczku St. Paul w stanie Minnesota wypożyczył Jeepa Cherokee, rocznik 2005. W momencie wygaśnięcia umowy wypożyczenia nie zwrócił samochodu i ostatecznie 4 maja 2005 roku zgłoszono kradzież Jeepa.

Duncan w tym czasie podróżował po stanie Minnesota. Dotarł na jego południe, do hrabstwa Newton. To właśnie tam, 27 kwietnia 2005 roku ukradł tablice rejestracyjne i założył je na skradzionym Jeepie. Teraz mógł już spokojnie jeździć po kraju, był zadowolony że udało mu się wymknąć wymiarowi sprawiedliwości. W międzyczasie wydano na niego nakaz aresztowania za nie przestrzeganie warunków zwolnienia z aresztu z 5 kwietnia tego roku. Mimo listu gończego, nikt  nie zwracał uwagi na przestępcę seksualnego jadącego skradzionym Jeepem ze skradzionymi tablicami rejestracyjnymi w stronę stanu Idaho. Duncan był ostrożny i nie dawał nikomu powodu by zwracać na niego jakąkolwiek uwagę.

Obserwowanie dzieci

W pierwszej połowie maja 2005 roku Duncan przybył do hrabstwa Kootenai County. Nie wiadomo dlaczego zatrzymał się w okolicy Wolf Lodge, około 12 km na wschód od miasteczka Coeur d’Alene przy autostradzie międzystanowej nr 90. Być może chciał coś zjeść albo chwilę odpocząć. W pewnym momencie przejeżdżał drogą Frontage Road i mijał mały biały domek w którym mieszkała rodzina Groene.

Dom stał nieco oddalony od drogi, otoczony drzewami. Był łatwym celem dla kogoś kto chciałby się do niego włamać. Duncan prawdopodobnie wtedy po raz pierwszy zobaczył swoje przyszłe ofiary, 8-letnią Shastę i 9-letniego Dylana, gdy bawili się przed domem. W domu mieszkała także ich 40-letnia matka, Brenda Kay Groene, ich starszy brat, 13-letni Slade i chłopak Brendy, 37-letni Mark McKenzie. Okolica była spokojna, rodzice nie bali się zostawiać swoich dzieci samych, bez opieki. Dzieci większość czasu spędzały bawiąc się przed swoimi domami, jeździły rowerami tam gdzie chciały, bawiły się w lesie. Po prostu robiły wszystko to co powinny robić dzieci, bez strachu o swoje zdrowie i życie.

Do domu Brendy często zaglądali podróżni, którzy mieli problem ze swoimi samochodami. Tak się składało, że jej dom był najbliżej zjazdu z autostrady. Domownicy zawsze chętnie udzielali pomocy.

Duncan przejeżdżając tamtędy zainteresował się tym, że dzieci bawią się bez opieki dorosłych. Przez dwa dni obserwował okolicę i znalazł dogodne miejsce z którego mógłby przyglądać się dzieciom i rodzinie i samemu być nie zauważonym. W nocy korzystał z gogli z noktowizorem.

Prawdopodobnie obserwował ich przez kilka dni. Chciał poznać ich plan dnia, kiedy wyjeżdżali do miasta czy na zakupy. W niedziele 15 maja 2005 roku cała rodzina pojechała do Coeur d’Alene załatwić kilka spraw i po powrocie do domu wspólnie z sąsiadami zrobili grilla. Spotkanie trwało do wczesnych godzin wieczornych i później sąsiedzi rozeszli się do swoich domów. Tego wieczoru po raz ostatni widziano Brendę, Slade’a i Marka żywych.

Szczekanie psa

Wcześniej tego dnia, przed wyjazdem do miasta, sąsiad poprosił Slade’a, żeby skosił trawnik przed jego domem. Umówili się na zapłatę 10 dolarów. Sąsiad nie miał drobnych i zaproponował chłopakowi, że pieniądze przyniesie następnego dnia.

Gdy sąsiad pojawił się w poniedziałek pod domem Slade’a, wszędzie zalegała złowroga cisza. Wjechał samochodem na podjazd przed domem i zatrąbił. Zawsze ktoś wtedy wychodził sprawdzić kto przyjechał i czego potrzebuje. Sąsiad podszedł do drzwi i zapukał. Nadal nie było żadnej odpowiedzi. W środku nie widać było żadnego ruchu. Słychać było tylko szczekanie psa. Na podjeździe zaparkowane były ich dwa samochody, były otwarte.

Sąsiad szybko wrócił do swojego domu i zadzwonił pod 911. Był to już jego drugi telefon wykonany pod numer alarmowy w ciągu 24 godzin. Wcześniej zawiadomił szeryfa o podejrzanym białym pickupie zaparkowanym w pobliżu jego stodoły. Wyglądało na to, że ktoś ten samochód porzucił.

Policjanci przybyli na miejsce około 18:15. Weszli do domu przez tylne wejście i w środku zobaczyli przeraźliwą masakrę.

Morderca również dostał się do domu przez tyle wejście, które prowadziło do kuchni. Wszędzie była krew. Na podłodze, w wielkich kałużach krwi leżały dwa ciała. Obie ofiary były związane taśmą klejącą i plastikowymi opaskami. Wyglądało na to, że główne obrażenia skupiały się na głowie i twarzy ofiar. Byli to młody mężczyzna i nieco starsza kobieta. Na tym etapie nie udało się ustalić jaka była przyczyna śmierci. Po prostu krew była wszędzie i było jej za dużo. Ustalenie tego wymagało dłuższych badań miejsca zbrodni.

Policjanci weszli w głąb domu. W salonie trafili na trzecie zwłoki. Podobnie jak wcześniej, ofiara była związana taśmą klejącą i plastikowymi opaskami. Również w salonie wszędzie było bardzo dużo krwi. Uniemożliwiało to stwierdzenie bezpośredniej przyczyny zgonu. Pewne było tylko to, że ofiary przed śmiercią cierpiały.

Policjanci uznali, że ofiarami znalezionymi w kuchni byli Brenda Groene i jej syn Slade. W salonie zamordowany został chłopaki Brendy, Mark McKenzie.

Nigdzie nie było śladu obecności dwójki pozostałych dzieci, 8-letniej Shasty i 9-letniego Dylana.

Policjanci opuścili miejsce zbrodni, zamknęli fragment drogi Frontage Road i na czas nocy zostawili strażników. Następnego ranka mieli przyjechać technicy i detektywi z wydziału zabójstw.

Poszukiwania Shasty i Dylana

17 maja o świcie w domu zaroiło się od ludzi. Po zbadaniu zwłok potwierdzono tożsamość ofiar. Ustalono, że cała trójka została brutalnie zamordowana w nocy z niedzieli na poniedziałek.

W międzyczasie duża grupa wolontariuszy rozpoczęła poszukiwania dwójki dzieci. Zorganizowano psy tropiące, a także poszukiwania z powietrza przy użyciu helikoptera. Do poszukiwań przyłączyli się agenci FBI z biura w Coeur d’Alene. Wszędzie pokazywano zdjęcia Shasty i Dylana z nadzieją, że ktoś ich rozpozna.

Dylan miał około 120 cm wzrostu, ważył około 27 kilogramów. Miał niebieskie oczy i krótkie blond włosy. Shasta była 5 cm niższa, ważyła około 18 kg, miała brązowe oczy i długie kasztanowe włosy.

Na konferencji prasowej, szeryf Rocky Watson przyznał, że teraz głównym zmartwieniem służb jest odnalezienie dwójki dzieci, które zniknęły bez śladu.

Po sprawdzeniu przeszłości ofiar, okazało się, że Brenda poślubiła Stevena Groene w 1986 roku. Mieszkali w Big Bear Lake w stanie Kalifornia i mieli razem pięcioro dzieci. Rozwiedli się w 2001 roku i wtedy też Brenda przeprowadziła się do Wolf Lodge w stanie Idaho. Poznała Marka McKenzie i od tamtego czasu mieszkali razem. Brenda prowadziła jednoosobową firmę sprzątającą „Maid to Order”. Wszyscy którzy ją znali wiedzieli, że rano wychodziła do pracy i wracała późnym popołudniem lub wieczorem. Dzieci w tym czasie zajmowały się same sobą. Od czasu do czasu robiła sobie wolne w pracy i wtedy cały ten czas spędzała ze swoimi dziećmi. Wszyscy opisywali ją jako dobrą matkę.

Ale Brenda miała też swoje problemy. Miała wyrok w zawieszeniu za posiadanie narkotyków. Wcześniej już odsiadywała karę pozbawienia wolności za podobne przestępstwo. Sąd nakazał jej również udział w leczeniu uzależnienia od narkotyków i alkoholu, ale z powodów finansowych kobieta nie ukończyła terapii.

Jej 18-letni syn siedział w więzieniu, czekając na wyrok w sprawie włamania. Być może to uratowało mu życie. Gdyby był wtedy w domu to prawdopodobnie zostałby zamordowany tak jak jego matka.

Mark McKenzie znany był w okolicy z tego, że lubił spędzać wolny czas na łonie natury. Lubił chodzić na polowania i łowił ryby. Pracował jako kierownik w fabryce elementów ze stali nierdzewnej w Spokane, w stanie Waszyngton. Spokane leżało tuż przy granicy ze stanem Idaho. Brenda i Mark utrzymywali dobre stosunki z okolicznymi motocyklistami, często organizowali wspólne imprezy. Wszyscy z którymi rozmawiali policjanci uważali ich za miłych i lubianych ludzi i nikt nie mógł zrozumieć czemu ktoś mógłby ich tak okrutnie zamordować.

„Betonowy” Bob

W środę, 18 maja, po przesłuchaniu znajomych, krewnych i sąsiadów ofiar, w śledztwie pojawiła się pierwsza podejrzana osoba. 33-letni Robert Roy Lutner był przyjacielem ofiar. W okolicy wszyscy nazywali go „betonowy” Bob, ponieważ mężczyzna pracował w branży betoniarskiej i budowlanej. Okazało się, że Lutner odwiedził ofiary dwa razy w ciągu ostatnich dni. W piątek, 13 maja, był u nich po południu. Drugi raz odwiedził ich w niedzielę, 15 maja, wieczorem. Ustalono, że Lutner wcześniej pożyczył od Brendy i Marka około 2 tysiące dolarów i do tej pory nie zwrócił pożyczki. Nikt jednak nie zeznał, że między nimi były jakieś nieporozumienia związane ze zwrotem pożyczki. Brenda i Mark nie naciskali na niego, mimo że te pieniądze bardzo bym im się przydały.

Okazało się, że Lutner ma dosyć bogatą przeszłość kryminalną. W 1992 roku miał problemy z prawem z powodu posiadania narkotyków. W 2004 roku został aresztowany za pobicie przed barem swojej dziewczyny. Zarzut ten jednak zredukowano do zakłócania spokoju w miejscu publicznym. Dwukrotnie był aresztowany za oszustwa związane z wyłudzaniem zasiłku dla bezrobotnych i skazany na karę w zawieszeniu, które obejmowało czas gdy dokonano morderstw. Lutner był potężnym mężczyzną, miał 190 cm wzrostu i ważył około 105 kg. Detektywi zdecydowanie chcieli z nim porozmawiać.

W niedzielne popołudnie widziano go w pobliskim barze. Później tego dnia miał odwiedzić Brendę i Marka. Dwa dni później, we wtorek, Lutner rozmawiał przez telefon ze swoim kuratorem sądowym i powiedział mu, że wybiera się na wycieczkę to Boise. Słyszał o morderstwach i rozmawiając o nich miał łzy w oczach. Wtedy jeszcze nie był poszukiwany przez policję.

W środę rano dowiedział się, że jest poszukiwany i sam zgłosił się do biura szeryfa w Coeur d’Alene. Przesłuchiwano go przez kilka godzin. Lutner zaprzeczał, że miał jakikolwiek związek z morderstwami. Kolejne przesłuchanie odbyło się przy użyciu wariografu. Przesłuchanie udowodniło, że mówił prawdę i został oczyszczony z jakichkolwiek podejrzeń. Detektywi wrócili do punktu wyjścia.

Poszukiwania dzieci trwają

W Departamencie Szeryfa w hrabstwie Kootenai County założono dwie specjalne linie telefonicznie. Obywatele mogli dzwonić i podawać wszelkie informacje na temat zaginionych dzieci. W ciągu pierwszych 12 godzin zarejestrowano ponad 150 połączeń. Telefony odbierali ochotnicy. Przez całą dobę rozmawiali z zaniepokojonymi mieszkańcami, przyjaciółmi rodziny. Niektóre wskazówki pochodziły od rodziców dzieci, które znały Shastę i Dylana i wskazywali miejsca w których dzieci wspólnie spędzały czas. Ale żadna z tych wskazówek w niczym nie pomagała.

Psy tropiące od czasu do czasu natrafiały na jakiś trop w różnych miejscach na rozległym terenie otaczającym ich dom. W miejscach tych organizowano dokładne przeszukiwania, ale nadal bez śladu.

„Nie wiemy czy są ranne. Nie wiemy czy się ukrywają, czy są tak przerażone, że boją się wyjść. Chcemy zajrzeć w każdy zakamarek.” (Kapitan Ben Wolfinger)

Z każdym dniem w poszukiwaniach brało udział coraz więcej osób i instytucji. FBI zaoferowało nagrodę w wysokości 100 000 dolarów za informacje prowadzące do odnalezienia dzieci i schwytania ich porywacza.

Na listę podejrzanych trafił także ojciec dzieci, Steve Groene. Podejrzewano go zarówno o dokonanie morderstw jak i porwania dzieci.

19 maja Steve, w towarzystwie krewnych i przyjaciół, wygłosił w telewizji ogólnokrajowej emocjonujący apel skierowany do porywacza.

„Proszę, uwolnij moje dzieci. One nie są niczemu winne. Wypuść je w bezpiecznym miejscu, tak by policjanci mogli je znaleźć. Zadzwoń na policję i powiedz gdzie można znaleźć moje dzieci.”

21 maja cały program „America’s Most Wanted” był poświęcony sprawie zaginionych dzieci. Po edycji programu zadzwoniło 19 osób, ale ich wskazówki w niczym nie pomogły.

Motywy

W dniu w którym Steve Groene wygłaszał w telewizji apel z prośbą o bezpieczny powrót dzieci do domu, biuro koronera w hrabstwie Kootenai County podało oficjalne przyczyny śmierci zamordowanych osób. Wszyscy zginęli od ciosów w głowę, zadanym tępym narzędziem, prawdopodobnie młotkiem. Mieli uszkodzone czaszki i mózgi. We krwi Brendy i Marka znaleziono ślady THC – to aktywny składnik marihuany. W ich krwi znaleziono również ślady met amfetaminy. Śledczy nadal nie byli w stanie powiedzieć, czy ofiary zostały zamordowane przez jedną osobę, czy było więcej sprawców. Ze względu na to, że wszystkie ofiary były związane, zachodziło podejrzenie, że morderców było więcej niż jeden.

Tego samego dnia na posterunek policji zadzwonił właściciel sklepu w Bonners Ferry, w stanie Idaho, około 100 km na północ od Coeur d’Alene. Mężczyzna powiedział, że przed chwilą do jego sklepu wszedł mężczyzna z dwójką dzieci – chłopcem i dziewczynką. Mężczyzna pytał o drogę do Libby, w stanie Montana. Po chwili cała trójka wyszła ze sklepu i wsiedli do vana z tablicami rejestracyjnymi ze stanu Waszyngton. Właściciel sklepu powiedział, że dzieci odpowiadały rysopisom tych, które szukano.

Wszystkie siły policyjne w okolicy zostały postawione w stan najwyższej gotowości. Przeszukiwano główne i poboczne drogi prowadzące do Libby. Nigdzie nie było śladu vana i mężczyzny z dwójką dzieci.

Jednym z prawdopodobnych motywów zbrodni jaki detektywi brali pod uwagę była nieudana transakcja przy sprzedaży narkotyków. W domu nie znaleziono jednak śladów po narkotykach. Jedynie we krwi ofiar były ich ślady. Wyglądało na to, że byli okazjonalnymi klientami dilerów, a nie nałogowymi narkomanami. Prawdopodobnie tylko zapalili skręta podczas niedzielnego spotkania przy grillu. W pewnym momencie pojawił się także motyw porachunków między gangami. Sprowadzono specjalistów z jednostki zajmującej się gangami ze Spokane. Śledczy zbadali dokładnie miejsce zbrodni i zdecydowanie wykluczyli ten motyw.

Detektywi nadal nie wiedzieli kto i dlaczego zabił tych ludzi. Nie wiedzieli kto i dlaczego porwał dwójkę małych dzieci. Wyglądało na to, że odpowiedzi na te pytania miały nie pojawić się w najbliższym czasie.

Restauracja

Policjanci, a także członkowie rodziny, nadal mieli nadzieję, że dzieci wciąż żyją. Po zbadaniu krwi na miejscu zbrodni okazało się, że to krew tylko i wyłącznie trzech ofiar. Nie było tam śladów krwi Shasty i Dylana.

W nadziei na znalezienie jakichś wskazówek rozpoczęto wielkie przeszukiwania śmieci odbieranych od mieszkańców z Wolf Lodge i okolicy. Istniała szansa, że policjanci znajdą zakrwawione ubranie, które mógł wyrzucić morderca, albo nawet narzędzie zbrodni. Niestety i ta ciężka praca nie przyniosła zamierzonych efektów.

Dni zamieniały się w tygodnie. Wszyscy powoli godzili się z tym, że Shasta i Dylan zniknęli bez śladu. I wtedy stało się coś nieoczekiwanego.

2 lipca, około 1:30 w nocy na parkingu restauracji Denny’s w Coeur d’Alene zatrzymał się czerwony Jeep Cherokee z tablicami ze stanu Missouri. Wysiadł z niego mężczyzna i mała dziewczynka. Mijając dwóch mężczyzn, weszli do restauracji. Jeden z mężczyzn od razu rozpoznał Shastę – był pewny, że to ona, ponieważ tego wieczoru mijał plakat ze zdjęciem zaginionego rodzeństwa.

Mężczyzna natychmiast zadzwonił do swojej dziewczyny, która pracowała w restauracji. Później powiadomił innych pracowników restauracji. W międzyczasie, jedna z kelnerek rozpoznała dziewczynkę i powiadomiła o tym kierownika zmiany. Od razu zadzwonili na policję. Około 1:50 w nocy na parking podjechały trzy radiowozy. Porywacz najwyraźniej wcześniej je zauważył i od razu podniósł się z krzesła i poprosił o rachunek. Chwycił dziewczynkę za rękę i poszedł z nią do toalety. Po kilu minutach wrócił i został otoczony i zatrzymany przez kilku policjantów. Policjanci wyprowadzili go na zewnątrz. Inni policjanci zaopiekowali się dziewczynką, która powiedziała że nazywa się Shasta Groene.

Na parkingu kolejna grupa policjantów dokładnie przeszukiwała czerwonego jeepa. Nigdzie nie było śladu po zaginionym chłopcu. Tracili nadzieję, że chłopiec nadal żyje.

Shasta trafiła na kilka dni na obserwację do szpitala. Była zdrowa. Steve Groene od razu przyjechał z Seatle i odebrał córkę.

Częściowa rekonstrukcja

Mężczyzna zatrzymany w restauracji został szybko zidentyfikowany jako Joseph Edward Duncan III. Był 42-letnim przestępcą seksualnym, poszukiwanym listem gończym. Został oskarżony o dwa porwania pierwszego stopnia. W stanie Idaho groziła za to kara śmierci lub dożywocie. Z każdym dniem detektywi dowiadywali się coraz więcej o Duncanie.

Urodził się 25 lutego 1963 roku w Tacoma, w stanie Waszyngton. Jego pierwszy konflikt z prawem miał miejsce w 1978 roku, gdy miał 15 lat. Zgwałcił 9-letniego chłopca, grożąc mu pistoletem. Został aresztowany rok później, gdy prowadził skradziony samochód.

Przed sądem został potraktowany jako nieletni i trafił zakładu poprawczego, na ranczo „Dyslin’s Boys” w Tacoma. Tam przyznał się swojemu terapeucie, że wcześniej związał i zgwałcił sześciu innych chłopców. Innemu terapeucie przyznał się, że do tej pory ogólnie zgwałcił 13 młodszych chłopców.

W 1980 roku Duncan został skazany na 20 lat pozbawienia wolności, ponieważ zgwałcił 14-letniego chłopca. Zamiast do więzienia, trafił do szpitala Western State Hospital  na przymusowe leczenie dla przestępców seksualnych. W 1982 roku został przeniesiony do więzienia ponieważ udział w programie nie przynosił żadnych korzyści. Po 14 latach został zwolniony warunkowo. Jednym z warunków było to, żeby nie kontaktował się z dziećmi. Został wysłany do pracy w domu pomocy społecznej w Seattle, gdzie miał wrócić do społeczeństwa. W 1996 roku naruszył zasady warunkowego zwolnienia. Został zatrzymany pod wpływem marihuany i spędził w więzieniu 30 dni.

W lipcu 1996 roku zaginęły 11-letnia Sammiejo White i 9-letnia Carmen Cubias. Dziewczynki były przyrodnimi siostrami i ostatni raz widziano je żywe gdy wychodziły z pokoju motelowego w centrum Seattle. Ich zwłoki znaleziono w lutym 1998 roku. 26 marca 1997 roku po raz ostatni widziano 7-letnią Deborah Palmer. Dziewczynka szła do szkoły w Oak Harbor, w stanie Waszyngton. 5 dni później jej ciało znaleziono na plaży. 31 marca, gdy znaleziono zwłoki Deborah, Duncan ukradł samochód swojej dziewczyny i zniknął bez śladu.

Duncan stał się również podejrzany w sprawie porwania, gwałtu i morderstwa 10-letniego Anthony’ego Martineza w Beaumont, w stanie California. Podczas jego pobytu w areszcie w Coeur d’Alene, detektywi wypytywali go również o inne zaginięcia i morderstwa dzieci. W czasie gdy zaginął Martinez, Duncan odwiedzał swojego ojca w Highland, w stanie Kalifornia, zaledwie 35 km od Beaumont.

Anthony Martinez zniknął 4 kwietnia 1997 roku. Chłopiec bawił się ze swoim młodszym bratem i przyjaciółmi w alejce za ich domem. W pewnym momencie podszedł do nich mężczyzna i zaproponował kilka dolarów w zamian za pomoc w poszukiwaniu jego kota. Najpierw poszedł z bratem Anthony’ego, ale chłopiec uciekł. Wtedy złapał Anthony’ego. Według tego co powiedział jego brat, mężczyzna wyjął nóż i siłą wsadził chłopca do swojego samochodu – białego Chryslera New Yorker z 1986 roku. 19 kwietnia w płytkim grobie znaleziono zwłoki chłopca. Ciało było nagie i związane taśmą klejącą. Odcisk palca który znaleziono na tej taśmie, po 10 latach, został zidentyfikowany jako odciska palca Duncana.

27 sierpnia 1997 roku Duncan pojawił się w domu swojej przyrodniej siostry w Kansas City, w stanie Missouri. W tym miejscu został aresztowany za złamanie zasad warunkowego zwolnienia. Wrócił do Waszyngtonu i ponownie trafił do więzienia. Niecałe 3 lata później został ponownie zwolniony i 21 lipca 2000 roku przeniósł się do Fargo w Północnej Dakocie.

Po przesłuchaniach Duncana detektywi zdali sobie sprawę, że prawdopodobnie mają do czynienia z seryjnym mordercą.

Zeznanie Shasty

5 lipca 2005 roku miało miejsce wstępne przesłuchanie porwanej dziewczynki.

W nocy, gdy zamordowano członków jej rodziny, Shasta spała w swoim pokoju. W środku nocy do jej pokoju weszła jej matka i zaprowadziła dziewczynkę do salonu. To właśnie tam po raz pierwszy zobaczyła Duncana. Według zeznań dziewczynki, Duncan zabrał Shastę i jej brata z domu, wsadził do samochodu typu pickup i pojechał w miejsce, gdzie stał zaparkowany czerwony Jeep Cherokee. Wsadził dzieci do jeepa i wywiózł je do swojej kryjówki w lesie, w stanie Montana. Według jej zeznań, przez następne kilka tygodni mężczyzna wielokrotnie zgwałcił i wykorzystał seksualnie oboje dzieci. Dziewczynka powiedziała, że Duncan działał sam. Nazywała go „Jet”. Był to pseudonim który sam sobie wymyślił, na podstawie swoich imion – Joseph Edward The Third.

Dziewczynka dokładnie pamiętała noc kiedy jej rodzina została zamordowana i gdy ona sama została porwana. Zeznała, że Duncan w domu nosił czarne rękawiczki i miał ze sobą strzelbę. Podczas przeszukiwania jeepa, detektywi znaleźli czarne rękawiczki i strzelbę kaliber 12 oraz jedną czerwoną łuskę po naboju. Dziewczynka pamiętała też nazwę firmy która wyprodukowała młotek, który Duncan miał tamtej nocy w dłoni. Shasta powiedziała, że ani ona ani jej brat nie widzieli jak Duncan zabija ich brata, matkę i jej przyjaciela. Duncan opowiedział im to później, ze szczegółami, pokazując młotek firmy FatMax, którym roztrzaskał im głowy. Detektywi kupili taki sam młotek i mogli teraz dopasować go do zadanych obrażeń.

Dziewczynka zeznała, że Duncan opowiedział im, że przez dwie lub trzy noce obserwował ich dom przy pomocy gogli z noktowizorem. Policja znalazła te gogle w czerwonym jeepie. Shasta wiedziała dokładnie, ze szczegółami, co Duncan robił z jej bratem. Sam jej to opowiadał, nie pomijał nawet torturowania i przypalania papierosami.

Na podstawie jej zeznań, policjanci mogli odnaleźć kryjówkę w której Duncan przetrzymywał dzieci. Nieco później detektywi przyznali, że prawdopodobnie natrafili na pozostałości po zwłokach Dylana. Znaleziono je na poboczu leśnej drogi w górach Bitterroot, w stanie Montana. Późniejsze badania DNA potwierdziły, że szczątki ciała to poszukiwany chłopczyk. Został zastrzelony i spalony.

Ujawniono również, że w jeepie znaleziono kamerę wideo. Na kasecie która znajdowała się w środku, były nagrania na których Duncan wykorzystuje Shastę i Dylana. Mężczyzna często groził im śmiercią. Shasta powiedziała, że Duncan pokazywał jej też różne fotografie. Detektywi uznali, że nie będą wykonywać kopii taśmy, żeby przypadkowo nie trafiła w niepowołane ręce i nie została ujawniona opinii publicznej. Prokuratorzy stwierdzili, że Duncan może być oskarżony także o produkcję i rozpowszechnianie pornografii dziecięcej. Nie było pewności czy te oskarżenia dotyczą tylko nagrań z wykorzystywaniem Shasty i Dylana, czy detektywi dysponowali czymś więcej.

Blog Duncana

W czasie gdy Duncan siedział w areszcie, policjanci natrafili na jego bloga w Internecie. We wpisach sugerował, że po wyjściu z więzienia zostawił po sobie wiele zwłok.

„Wyszedłem na wolność i wyrównałem rachunki. Nie dałem się złapać i zrobiłem to jeszcze raz. I ponownie nie dałem się złapać. Zrobiłem to jeszcze dwa razy (a nawet więcej).”

Duncan pisał też o prowadzeniu drugiego bloga. Był to rodzaj tajnego pamiętnika, pisany szyfrem, który dostarczał więcej szczegółów na temat zbrodni które popełnił.

„…Świat będzie wiedział kim naprawdę byłem, i co naprawdę zrobiłem…” „… Jestem samotny, przerażony i zdezorientowany, i moją reakcją na wszystko jest atak w źródło mojej niedoli, czyli w społeczeństwo…”. „Moim zamiarem jest zaszkodzić społeczeństwu tak mocno jak tylko będę potrafił, potem mogę umrzeć.”

Zapiski Duncana były bardzo obszerne, starczyłoby twego na dobrą książkę. Bardzo lubił przebierać się za drag queen. W Internecie umieścił nawet serię zdjęć na których jest tak właśnie przebrany i podpisał je jako „Jazzi Jet”. Tak siebie postrzegał.

Na podstawie jego zapisków detektywi starali się ustalić czas i miejsce jego pobytu i dopasować to do wielu niewyjaśnionych zaginięć, gwałtów i morderstw popełnionych na dzieciach.

Proces miał rozpocząć się 17 stycznia 2006 roku. Sędzia okręgowy Fred Gibler odroczył rozpoczęcie procesu – chciał, żeby obrona mogła lepiej przygotować się do swojego zadania. Nowym terminem był 4 kwietnia 2006 roku. Ostatecznie ustalono, że proces rozpocznie się 26 października 2006 roku. Adwokaci Duncana obwiniali prokuraturę za odraczanie procesu, ponieważ uważali, że wszystko to zmierza ku temu, by Duncan został skazany na karę śmierci.

Ugoda

Joseph Edward Duncan III, pedofil, porywacz, gwałciciel i morderca zawarł ugodę z prokuratorami. W jej wyniku przyznał się do wszystkich stawianych mu zarzutów stanowych, czyli trzech zarzutów morderstwa pierwszego stopnia oraz dwóch zarzutów porwania pierwszego stopnia. 16 października 2006 roku, przed zakończeniem wyboru członków ławy przysięgłych, Duncan opisał w jaki sposób obserwował przez dwa dni swoje ofiary. Wybrał ich przypadkowo, po tym jak zobaczył małą Shastę, która bawiła się przed domem w kostiumie kąpielowym. Potem opisał jak zabrał Dylana i Shastę w głąb lasu Lolo National Forest, gdzie torturował ich przez kilka tygodni. Szczególnie torturował chłopca. Gwałcił go, molestował, podduszał do utraty przytomności. W końcu zamordował Dylana. Jego zwłoki wyrzucił przy leśnej drodze.

Ta ugoda możliwa była tylko dzięki odwadze małej dziewczynki, 9-letniej Shasty. To ona chciała stanąć twarzą w twarz z Duncanem na sali sądowej.

Po opisaniu tego wszystkiego, Duncan mógł stanąć przed sądem i złożyć zeznanie.

„Dużo myślałem nad tym co chcę powiedzieć. Uznałem, że nie mam nic do powiedzenia.”

Przez cały proces Duncan nie wykazywał żadnych wyrzutów sumienia.

Joseph Edward Duncan III został skazany na trzy wyroki dożywotniego pozbawienia wolności, bez możliwości wcześniejszego zwolnienia. Zgodził się również na współpracę z biurem szeryfa w hrabstwie Kootenai County i miał udostępnić hasła do zaszyfrowanych plików przechowywanych na jego komputerze. Nadal czekał na wyroki w procesach przed sądem federalnym.

14 kwietnia 2008 roku rozpoczęto zbieranie ławy przysięgłych do procesu federalnego. Duncan zwolnił swoich adwokatów i postanowił, że sam będzie się bronił. Obrońcy sprzeciwiali się temu i ostatecznie sąd poprosił o opinię lekarzy na temat stanu zdrowia Duncana, która miała pomóc sędziemu w podjęciu decyzji. Badanie okazało się dla niego pomyślnie i sąd przyjął jego wniosek o obronę bez adwokatów.

Proces był krótki i 27 sierpnia 2008 roku Joseph Edward Duncan III został skazany na 3 wyroki śmierci i 3 listopada skazany na 3 wyroki dożywotniego pozbawienia wolności.

Według telewizji KLTA News stało się tak, ponieważ prokuratorzy pokazali ławnikom nagrania z taśmy znalezionej w Jeepie. Na nagraniach były sceny torturowania Dylana i moment jego śmierci – Duncan strzelił mu w głowę, a na wszystko patrzyła przerażona Shasta.

W pewnym momencie słychać było przeraźliwy płacz chłopca i można było zobaczyć nagiego Duncana krzyczącego do chłopca: „Diabeł tu jest, chłopcze, sam Diabeł… Diabeł lubi patrzeć jak dzieci cierpią i płaczą.”

Adwokaci Duncana złożyli odwołanie od tych wyroków. Sam Duncan napisał list do sędziego, w którym stwierdził, że jakiekolwiek odwołania zostały wniesione wbrew jego woli. Sędzia orzekł, że Duncan jest zdrowy psychicznie i w pełni świadomie zrezygnował z prawa do odwołania się od wyroków. Psychiatrzy zdiagnozowali u niego pedofilię, sadystyczne zaburzenia osobowości i antyspołeczne zaburzenia osobowości z cechami narcystycznymi, ale nadal uważali, że jest on zdrowy psychicznie i w pełni świadomy swoich czynów.

Sprawa Martineza

Podczas wcześniejszych rozmów Duncana z agentami FBI, mężczyzna wspomniał o 10-letnim Anthony’m Martinezie. Agenci natychmiast skontaktowali się z Bobem Doyle, szeryfem w hrabstwie Riverside County w Kalifornii. Wtedy pytali Duncana o jego związek z wieloma zaginięciami, gwałtami i morderstwami dzieci. „Tak, ten chłopak, Martinez, w Riverside County w Kalifornii.” – w ten sposób wspomniał o nim Duncan – nie było to jednak przyznanie się do morderstwa.

FBI zapytało szeryfa co może powiedzieć o sprawie Martineza. „Znam tę sprawę, od lat próbujemy ją rozwiązać, zbadaliśmy przeszło 15 tysięcy różnych tropów.” (Bob Doyle)

Przełomem w sprawie było dopiero zbadanie odcisku palca pobranego z taśmy klejącej, którą został związany chłopiec. Odcisk pasował do odcisku palca Duncana.

Szeryf Doyle wysłał swoich ludzi do aresztu w Coeur d’Alene, żeby przesłuchali Duncana, ale ten odmówił jakichkolwiek rozmów na ten temat.

„Jeszcze go nie oskarżyliśmy, ale chcemy przeprowadzić kolejne dochodzenie w tej sprawie. No i oczywiście, chcielibyśmy ponownie spróbować z nim porozmawiać na ten temat.” (Bob Doyle)

Po tym jak udało się znaleźć mordercę Martineza, połączyć Duncana z tą sprawą, agenci FBI nabrali wiary w to, że może uda się rozwiązać kilka innych podobnych spraw. Z tego co wiedzieli, mogło ich być wiele.

Mitch White, emerytowany już porucznik, który był szefem zespołu w sprawie Martineza, powiedział, że poszukiwania chłopca to był wyścig z czasem. Po tym jak zgłoszono jego zaginięcie, wszyscy mieli nadzieję, że znajdą go żywego. Każdego dnia ponad 60 detektywów pracowało nad tą sprawą. Gdy znaleziono jego zwłoki, wszyscy poczuli jakby zeszło z nich powietrze. Ludzie byli wściekli na to, że sprawy nie potoczyły się tak, jak zakładali.

Od zgłoszenia zaginięcia do znalezienia zwłok chłopca minęło 15 dni. Zwłoki znaleziono na odludziu. Były nagie, związane taśmą klejącą. Chłopiec był wielokrotnie zgwałcony, torturowany… i w końcu pobity na śmierć.

Kolejna ugoda

„Adwokaci pana Duncana powiedzieli, że ich klient jest skłonny przyznać się do wszystkich zarzutów i przyjąć wyrok dożywotniego pozbawienia wolności bez możliwości przedterminowego zwolnienia, a także jest gotów zrzec się swoich praw do odwołania w stanie Kalifornia.”

W ten sposób oficjalnie zamknięto sprawę porwania i zamordowania Anthony’ego Martineza.

Prokurator okręgowy w hrabstwie Riverside County, Paul Zellerbach, zgodził się również na warunki postawione przez rodzinę zamordowanego chłopca. Zgodnie z umową, 15 marca 2011 roku Duncan pojawił się na sali sądowej w Indio i osobiście przyznał się do porwania, gwałtu i morderstwa Anthony’ego Martineza w zamian za karę dożywotniego pozbawienia wolności bez możliwości zwolnienia warunkowego. Prokurator zgodził się na takie warunki.

Na stole sędziego leżał też inny wyrok – kara śmierci. Zellerbach powiedział, że skorzystał z ugody po ciężkiej, wewnętrznej walce. Prokurator konsultował ugodę z rodziną zamordowanego chłopca, która bardzo nalegała na szybkie zakończenie tej sprawy.

„Chcę żeby wszystko było zupełnie jasne. Byłem prokuratorem ponad 22 lata, byłem sędzia ponad 11 lat i w całej mojej profesjonalnej karierze nie widziałem osoby która bardziej zasługiwałaby na karę śmierci niż Joseph Duncan. Zasługuje na karę śmierci za morderstwo Anthony’ego Martineza.”

„Odczuwamy ogromną ulgę, że rodzina Anthony’ego i cała lokalna społeczność, a także wszyscy którzy byli zaangażowani w śledztwo, mogą teraz zamknąć tę sprawę, wiedząc że osoba odpowiedzialna za porwanie i morderstwo młodego, niewinnego dziecka stanie przed sądem i nigdy już nie będzie miała możliwości popełniania kolejnego brutalnego morderstwa.” (Frank Coe, szef policji w Beaumont)

„Czekałem prawie 14 lat na dzień, w którym morderca Anthony’ego Martineza stanie przed sądem, dziś jest ten dzień. Sprawa jest zamknięta i mam nadzieję, że wszyscy ci którzy zostali głęboko dotknięci tą tragedią, będą mogli w końcu zaznać odrobiny spokoju, na jaki zasługują. Dzisiejsze posiedzenie sądu sprawi, że Joseph Duncan już nigdy nie ujrzy światła dziennego. Rodzinie życzę wszystkiego dobrego i mam nadzieję że uda im się w końcu zamknąć tę sprawę, bardzo na to zasługują.” – Mitch White.

Sędzia Sądu Najwyższego, David B. Downing, przychylił się do propozycji ugody. „W zasadzie nie ma sensu przechodzić przez cały proces. Sprawy z karą śmierci są znacznie szybciej przeprowadzane w Idaho i nie ma sensu by takie postępowanie zaczynać w Kalifornii.”

Steve Groene, ojciec Shasty, gdy dowiedział się o kolejnej ugodzie jaką zawarł Duncan, nie krył swoich mieszanych uczuć.

„Nie wiem czy wszyscy wiedzą, ale to Shasta jest osobą której Duncan przyznał się do morderstwa Martineza, a także morderstwa tych dwóch młodych dziewczynek w stanie Waszyngton. To wszystko przypomina nam sprawy o których wszyscy chcielibyśmy zapomnieć. Nie mogę wyobrazić sobie tego, że Duncan jeszcze żyje i oddycha. Nie sądzę, że moje dzieci potrafią sobie to wyobrazić, podobnie jak członkowie rodzin jego ofiar.”

Steve powiedział także, że ma nadzieję, że dożyje do dnia w którym zostanie wykonana egzekucja i że będzie mógł być jej świadkiem. Mężczyzna chorował na raka krtani i rozmawiał przy pomocy elektronicznego syntezatora mowy.

„Chcę mieć miejsce w pierwszym rzędzie, na samym środku i patrzeć jak będą smażyć tego faceta. Jeśli nie wytrzymam do tego czasu, to może będę miał nawet lepsze miejsce.”

Steve miał też nadzieję, że jakakolwiek nagroda pieniężna oferowana za pomoc w rozwiązaniu sprawy Martineza trafi w ręce jego córki Shasty. To ona dostarczyła policji najwięcej informacji o Duncanie i o morderstwach które prawdopodobnie popełnił.

„Bardzo mocno wzięła sobie do serca to co mówił jej Duncan o morderstwach innych dzieci i bardzo starała się zapamiętać jak najwięcej szczegółów. Myślę, że za to powinna zostać nagrodzona.”

Szczegóły dostarczone przez Duncana

15 marca 2011 roku, podczas rozprawy sądowej w sprawie morderstwa Martineza, Otis Sterling – zastępca prokuratora okręgowego – przeczytał list, który napisał Duncan. W liście tym Duncan przyznał się do zamordowania Martineza. Napisał w nim, że zwabił grupę chłopców i zaproponował im po jednym dolarze za pomoc w poszukiwaniu zaginionego kota. W pewnym momencie wyjął nóż i zmusił Anthony’ego żeby wsiadł do jego samochodu. Pojechali na pustkowia w pobliżu Indio. Tam później znaleziono zwłoki chłopca. Duncan siłą rozebrał chłopca i zaczął go dotykać. Później go zgwałcił. Następnie związał chłopca taśmą klejącą i uderzył go w głowę kamieniem. Taka była przyczyna śmierci.

„Żyłem tą sprawą przez trzy lata. Chciałem być pewny, że gdy Duncan trafi do Kalifornii to zrobię wszystko co możliwe, żeby został skazany. Wiele nocy płakałem. Sama myśl o tym, że ktoś porwał dziecko z miejsca w którym się bawiło i zrobił to co zrobił Joseph Duncan – nie ma innego słowa by to opisać niż zło, zło w swojej najczystszej postaci.” (Otis Sterling)

Wyrok

W sprawie morderstwa Anthony’ego Martineza, 5 kwietnia 2011 roku, Joseph Edward Duncan III został skazany na karę podwójnego dożywotniego pozbawienia wolności bez możliwości zwolnienia warunkowego. Duncan musiał również zapłacić 7 tysięcy dolarów rodzinie Anthony’ego jako pokrycie kosztów pogrzebu chłopca.

W sumie Duncan został skazany na trzy wyroki śmierci i 11 wyroków dożywotniego pozbawienia wolności. Sędzia Downing nakazał przetransportowanie więźnia do więzienia federalnego o najwyższym stopniu bezpieczeństwa w Terre Haute w stanie Indiana, gdzie ostatecznie zostanie wykonany wyrok śmierci i gdzie Joseph Edward Duncan III przebywa do dnia dzisiejszego.

Jeśli podobał Ci się ten tekst to może warto docenić naszą pracę i wesprzeć nas na Patronite (kiknij tutaj). Dziękujemy 🙂

przygotował Michał, na podstawie tekstu Rachael Bell (CrimeLibrary.com)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *