Wnętrze domu pełne było przeróżnych bibelotów, jakie prawdopodobnie można by było znaleźć u każdej starszej pani – miniaturowych wazonów, porcelanowych lalek oraz zrobionych na szydełku serwetek, jednak na pierwszy rzut oka policjanci nie zauważyli nic odbiegającego od normy. Stało się tak dopiero, gdy znaleźli się w ogródku za domem. W południowo-wschodniej części posiadłości ziemia została niedawno przekopana. Mężczyźni wrócili do swoich samochodów po szpadle, które wzięli ze sobą na wszelki wypadek. Zaczęli kopać i szybko znaleźli strzępy ubrań i coś, co przypominało suszoną wołowinę. Kiedy natrafili na coś, co przypominało korzeń drzewa, Cabrera zaczął uderzać i dźgać to swoją łopatą. Przeszkoda nie chciała ustąpić, więc zdecydował się wejść do wykopanego rowu i ubrudzić sobie ręce. Jak później opowiadał: „Objąłem to swoimi ramionami, zaparłem się stopami i zacząłem ciągnąć. Ciągnąłem tak mocno, że w końcu popuściło, a kiedy to wyciągnąłem zobaczyłem kończynę. To była kość… wtedy wyskoczyłem z rowu tak szybko jak tylko potrafiłem.”

Przygotowała Karolina.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *